Przez kilka miesięcy Kayla nie dawała znaku życia. Wszyscy codziennie ją odwiedzali by sprawdzić czy ich przyjaciółka wybudziła się ze śpiączki, ale niestety jej stan się nie poprawiał. Każdego dnia Sebastian przychodził do niej, przynosząc codziennie jej ulubione czerwone róże.
Meredith z bólem patrzyła na swojego brata, który zawsze codziennie siadał obok łóżka Kayli, obejmując swoimi dłońmi jej dłoń, przykładając ją do swojej spuszczonej głowy. Czasami było wyraźnie słychać za drzwiami ciche szlochanie chłopaka. Męczył się strasznie z myślą, że czerwonowłosa nigdy się nie obudzi. Jedyne co wszystkim pozostało to czekanie na cud.
---------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Okolice spowijała ciemność, która wzbudzała niepewność i strach. Była tam zupełnie sama i czuła jak przytłacza ją samotność. Nagle poczuła jak coś zbliża się za jej plecami. Dziewczyna gwałtownie się odwróciła i zobaczyła... siebie podczas swojej walki finałowej. Kayla była przestraszona widząc jak wygląda jej druga osobowość.
Zjawa patrzyła się na nią swoimi czarno-czerwonymi oczami w taki sposób, jakby chciała pozbyć się niechcianego gościa. Miała wyostrzone kły i pazury, a jej włosy wyglądał jakby były rozczochrane. Prawdziwa Kayla zaczęła się powoli cofać, ale zjawa naśladowała ją i szła za nią.
-Co ci jest? Boisz się samej siebie?-zapytała opętana Kayla uśmiechając się złośliwie. W pewnym momencie prawdziwa czerwonowłosa przestała się cofać.
-To nieprawda, nie jesteś mną!- krzyknęła Kayla. Wraz z jej krzykiem rozległo się głośne echo.
-Naprawdę? A spójrz na to. Tak wyglądałaś podczas ostatniej walki- druga Kayla podniosła rękę pod którą ukazał się obraz pokazujący, jak Kayla się zachowywała podczas zawodów. Dziewczyna była przerażona widokiem swojego zachowania. Widziała przerażenie swoich przyjaciół i innych osób.
-A teraz pokaże ci co się dzieje z tobą teraz- opętana znowu podniosła rękę z której tym razem ukazał się moment w którym widać jak wszyscy stoją przed łóżkiem Kayli, zasmuceni.- W tym momencie, JA przejmuje władze nad tym ciałem- krzyknęła ciemna strona, po czym rzuciła się na prawdziwą Kaylę.
---------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Przyjaciele bardzo długo stali przy łóżku czerwonowłosej przygnębieni jak nigdy w życiu. Było już późno, więc Daimon, Meredith i Nael kierowali się w stronę wyjścia. Tylko Sebastian chciał zostać przy nieprzytomnej przez całą noc. Czarnowłosa nie mogła dalej patrzeć na cierpienie swojego starszego brata, więc podeszła do niego i położyła swoją rękę na jego ramieniu.
-Słuchaj, wiem, że się martwisz, ale musisz trochę odpocząć. Spokojnie, jutro też tu przyjdziemy-powiedziała Meredith, podnosząc brata z krzesła. Kiedy Daimon otwierał drzwi wyjściowe, nagle Kayla zaczęła głośno krzyczeć. Grupa była przerażona i szybko podbiegła do nieprzytomnej. Jej tatuaże zaczęły znowu się świecić, a po chwili gasły i tak co chwila. Nikt nie wiedział co trzeba robić więc Meredith znowu pobiegła po babcie Kaede. Czerwonowłosa trzymała mocno prześcieradło, szamocząc się jakby coś ją trzymało. Chłopaki próbowali przytrzymać dziewczynę by nie spadła z łóżka.Po krótkiej chwili Meredith wbiegła do pokoju z szamanką.
-Sebastian, twoja lewa ręka!- krzyknęła staruszka. Sebastian zdjął rękawiczkę i przyłożył ją do ust Kayli. Po paru sekundach, dziewczyna znowu spała normalnie.
---------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Walka między Kaylą a jej drugą osobowością trwała bardzo długo, więc prawdziwa nie miała tak dużo sił jak wcześniej. Do ledwo zipiącej powoli podchodziła ciemniejsza strona.
-Tutaj nie możesz mnie pokonać. To jest wymiar,w którym tylko ja mam władze.- powiedziała opętana, wyciągając spod czarnego płaszcza, który miała na sobie, wielki czarny miecz, jednocześnie podnosząc go- To koniec...- Ostrze szybko zbliżało się do głowy czerwonowłosej.... W ułamku sekundy, Kayla zatrzymała miecz gołymi rękami, jednocześnie bardzo szybko zabierając go z rąk swojej mrocznej strony. Zjawa nawet nie poczuła kiedy jej własna broń, wbiła się jej w brzuch.
-Co?....To niemożliwe....jak?....ty?....-powiedziała ciemna strona plując krwią. Czerwonowłosa popatrzyła na nią z pogardą, ściskając coraz mocniej rękojeść.
-Wygląda na to, że ty nie masz tak wielkiej władzy nad moim umysłem jak ci się wydawało-powiedziała Kayla, pchając miecz jeszcze głębiej w brzuch przeciwnika. Mroczna strona zniknęła, zmieniając się w pył.......Dziewczyna wygrała znacząco tą walkę.
---------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Sebastian był w szoku po ostatnim incydencie, więc wolał zostać z dziewczyną w przypadku kolejnego ataku złości. Było już po północy, chłopak nawet na chwilę nie spuścił oka. Bał się co będzie dalej. Nawet nie zauważył kiedy oczy skleiły mu się...............Obudziło go ciche jęczenie.
..............................To była Kayla, która podniosła się z łóżka o własnych siłach. Sebastian nie mógł uwierzyć, że czerwonowłosa jeszcze żyje! Jego serce było tak przepełnione szczęściem, że rzucił się na nią i za nic nie chciał puścić. Dziewczyna poczuła jak po jej szyi płyną łzy.
-Sebastian, dlaczego płaczesz?- zapytała Kayla tępym głosem. Sebastian podniósł głowę i popatrzył się na ukochaną ze łzami w oczach.
-To nic takiego. To tylko łzy szczęścia- odpowiedział chłopak, ponownie tuląc do siebie dziewczynę.
piątek, 8 maja 2015
sobota, 2 maja 2015
Rozdział: 19
Kaylę zżerał wielki stres. To dzisiaj miała się odbyć walka finałowa na oczach całej szkoły i nie tylko. Jej przeciwnikiem była Seraphine, dziewczyna która jej nienawidzi za to, że Sebastian bardziej się interesuje czerwonowłosą niż nią. Od wielu lat toczą ze sobą wojnę, a teraz będą walczyć ze sobą na oczach prawie całego miasta. Po za tym chodzą plotki, że Seraphine dużo ćwiczyła do tego dnia, a Kayla bała się, że nie da rady jej pokonać.
Czerwonowłosa siedziała na swoim łóżku, patrząc się w podłogę. Jej ręce strasznie się trzęsły, jak nigdy. Dziewczyna czuła, że zaraz umrze przez nerwicę, gdy nagle było słychać pukanie do drzwi.
-Kayla jesteś tam?- To była Meredith. Czarnowłosa przyszła by pocieszyć koleżankę przed tak ważnym starciem. Dziewczyna zauważyła, że drzwi były otwarte, więc śmiało weszła do środka.
Zobaczyła swoją przyjaciółkę strasznie przygnębioną. Nigdy nie widziała jej w takim stanie. Zawsze to Kayla ją wspierała kiedy wyglądała tak samo, a teraz jest na odwrót. Meredith podeszła do czerwonowłosej, usiadła koło niej po czym przytuliła ją. Rodzina Michaelisów nigdy nie słynęła z troskliwości i czułości, ale czarnowłosa chciała pokonać swoją bezduszną naturę. Kayla czując bicie jej serca, również objęła przyjaciółkę, natomiast Meredith nie poczuła żadnego bicia tak jakby Kayla...wcale nie miała serca. Czarnowłosa przeraziła się chwilowo, kryjąc to przed dziewczyną.
-Chodź, już czas-powiedziała Meredith. Na te słowa Kayla pokiwała głową, po czym obydwie wstały z łóżka, kierując się w stronę drzwi. Czerwonowłosa zamknęła je na kluczyk, po czym udała się w stronę głównych drzwi areny razem z Meredith.
Dziewczyna stanęła przed wielkimi drzwiami, które za chwile miały się przed nią otworzyć. Na pożegnanie Meredith ponownie przytuliła się do Kayli po czym udała się na trybuny. Czerwonowłosej ciężko było przełykać ślinę przez stres, ale niestety musiała to przełamać i pokazać, że jest nie do pokonania. Usłyszawszy trzeci dzwonek, popatrzyła się na sufit myśląc o swoich przyjaciołach i o Lissianie. Jej uroczy wygląd i słodkie zachowanie pozwalały jej się zrelaksować. W pewnej chwili drzwi zaczęły się powoli otwierać. Dziewczyna ruszyła na przód...
Słychać było krzyki wszystkich ludzi, którzy przyszli kibicować zawodniczkom. Wyraźnie Kayla słyszała swoich przyjaciół. Ciężko było ich nie usłyszeć, ponieważ Daimon nie wiadomo jak, przyniósł na stadion plastikową wuwuzele. Uczestniczki patrzyły na siebie gniewnymi spojrzeniami. Obydwie wiedziały, że zaraz zacznie się "Dance Macabre" (Taniec Śmierci).
-I co Seraphine? Myślisz, że ćwiczenia ci pomogą?-Kayla chciała trochę podroczyć się z rywalką by się jeszcze raz zrelaksować.
-Pierdol się!-odkrzyknęła Seraphine z rozwścieczoną miną. Na trybunałach było słychać od męskiej publiczności głośne "UUuuuu". Kayla uśmiechnęła się natomiast pod nosem.
-Chyba cię- na te słowa wyrażone przed czerwonowłosą, na arenie było słychać bardzo głośne śmiechy. Nawet Sebastian pod nosem trochę się śmiał. Na takie upokorzenia Seraphine nie mogła sobie dłużej pozwolić. Przysięgła sobie, że dzisiaj zabije swoją przeciwniczkę na tej arenie i to na poważnie.
Na dźwięk gongu, blondynka rzuciła się na Kaylę ze sztyletem w ręku, który wyciągnęła spod podwiązki na prawej nodze.
Czerwonowłosa nie spodziewała się, że zaatakuję ją z taką szybkością. Rzeczywiście Seraphine ćwiczyła tylko dlatego by...udowodnić Sebastianowi, że jest lepsza od Kayli. To na dziewczynie nie robiło wrażenia i nie obchodziły ją ambicje przeciwniczki...chciała ją po prostu pokonać. Kayla chciała jeszcze dopiec rywalce jak tylko ją obali. Po kilku zadanych, nietrafnych atakach, czerwonowłosej udało się przewrócić blondynkę na ziemie.
-Zapomniałam ci powiedzieć najważniejsze-Kayla wolno podeszła do Seraphine i wyszeptała jej coś do ucha. W blondynce coś pękło, ponieważ wybuchła w niej wielka agresja. Seraphine udało się w końcu drasnąć Kaylę w okolicę pępka. Drasnęła jeden z jej tatuaży, który był najbardziej wrażliwy ze wszystkich, ponieważ od razu zaczął świecić na fioletowo, a zaraz po nim, tatuaże na ramionach. Kayla przejechała ręką po swoim brzuchu i popatrzyła na swoją zakrwawioną dłoń. Dziewczyna czuła jakby w środku coś jej się gotowało. Czuła też jak traci nad sobą panowanie.
Przyjaciele wraz z Sebastianem patrzyli na to z przerażeniem. W jednej chwili ich przyjaciółka zmieniała się w bestie. Jej tęczówki zmieniły kolor na czerwony a gałki oczne na czarny. Jej małe kły nagle urosły i zmieniły rozmiar na zęby jak u tygrysa szablo zębnego. Na dodatek jej ciało otaczała mroczna aura.
Po chwili milczenia, Kayla nagle pobiegła w stronę rywalki, łapiąc ją za głowę i podnosząc ją ponad ziemią i rzucając nią w mur areny. Seraphine straciła przytomność pod odłamkami muru, które na nią upadły. Kayla zaczęła nagle głośno ryczeć jakby to nie był jej głos ani nie ta sama osoba. Meredith z przerażeniem podniosła się z miejsca i pobiegła po babcie Kaede. Może ona mogłaby pomóc Kayli. W końcu czarnowłosa znalazła staruszkę w punkcie medycznym.
Kiedy zasapana dziewczyna powiedziała babci co się stało, Kaede od razu pobiegła w stronę areny razem z Meredith. Staruszka widząc co jest nie tak podbiegła do stolika Jury.
-Sebastianie, musisz ze mną pójść.-powiedziała Kaede biegnąc z chłopakiem w stronę swojej wnuczki. Byli zaledwie 10 metrów od dziewczyny.
-Sebastian, potrzebna mi będzie twoja ręka z pentagramem. Podaj mi ją- powiedziała babcia. Chłopak bez zastanowienia podał dłoń szamance. Kaede szybko chwyciła jego dłoń i w środek jego pentagramu wbiła strzykawkę z jakąś substancją, która zaczęła bardzo piec Sebastiana.
-Dobrze teraz zasłoń tą ręką usta Kayli, po czym pomyśl o niej w normalnej formie-powiedziała babcia. Chłopak powoli podchodził do dziewczyny od tyłu,
po czym gwałtownym ruchem zasłonił jej usta. Kayla przez chwile stawiała opór, ale po chwili straciła przytomność. Jej tatuaże przestały się świecić, wielkie kły wraz ze strasznymi oczami zniknęły. Szamanka wiedziała, że już wszystko w porządku.
Kayla wraz z Seraphine zostały przeniesione do punktu medycznego tylko że Kaylę dali do prywatnej sali. Sebastian siedział przy czerwonowłosej, trzymając ją za rękę, czekając aż się obudzi. Wiedział też, że kiedy odzyska świadomość czeka ją sługa i poważna rozmowa....
Czerwonowłosa siedziała na swoim łóżku, patrząc się w podłogę. Jej ręce strasznie się trzęsły, jak nigdy. Dziewczyna czuła, że zaraz umrze przez nerwicę, gdy nagle było słychać pukanie do drzwi.
-Kayla jesteś tam?- To była Meredith. Czarnowłosa przyszła by pocieszyć koleżankę przed tak ważnym starciem. Dziewczyna zauważyła, że drzwi były otwarte, więc śmiało weszła do środka.
Zobaczyła swoją przyjaciółkę strasznie przygnębioną. Nigdy nie widziała jej w takim stanie. Zawsze to Kayla ją wspierała kiedy wyglądała tak samo, a teraz jest na odwrót. Meredith podeszła do czerwonowłosej, usiadła koło niej po czym przytuliła ją. Rodzina Michaelisów nigdy nie słynęła z troskliwości i czułości, ale czarnowłosa chciała pokonać swoją bezduszną naturę. Kayla czując bicie jej serca, również objęła przyjaciółkę, natomiast Meredith nie poczuła żadnego bicia tak jakby Kayla...wcale nie miała serca. Czarnowłosa przeraziła się chwilowo, kryjąc to przed dziewczyną.
-Chodź, już czas-powiedziała Meredith. Na te słowa Kayla pokiwała głową, po czym obydwie wstały z łóżka, kierując się w stronę drzwi. Czerwonowłosa zamknęła je na kluczyk, po czym udała się w stronę głównych drzwi areny razem z Meredith.
Dziewczyna stanęła przed wielkimi drzwiami, które za chwile miały się przed nią otworzyć. Na pożegnanie Meredith ponownie przytuliła się do Kayli po czym udała się na trybuny. Czerwonowłosej ciężko było przełykać ślinę przez stres, ale niestety musiała to przełamać i pokazać, że jest nie do pokonania. Usłyszawszy trzeci dzwonek, popatrzyła się na sufit myśląc o swoich przyjaciołach i o Lissianie. Jej uroczy wygląd i słodkie zachowanie pozwalały jej się zrelaksować. W pewnej chwili drzwi zaczęły się powoli otwierać. Dziewczyna ruszyła na przód...
Słychać było krzyki wszystkich ludzi, którzy przyszli kibicować zawodniczkom. Wyraźnie Kayla słyszała swoich przyjaciół. Ciężko było ich nie usłyszeć, ponieważ Daimon nie wiadomo jak, przyniósł na stadion plastikową wuwuzele. Uczestniczki patrzyły na siebie gniewnymi spojrzeniami. Obydwie wiedziały, że zaraz zacznie się "Dance Macabre" (Taniec Śmierci).
-I co Seraphine? Myślisz, że ćwiczenia ci pomogą?-Kayla chciała trochę podroczyć się z rywalką by się jeszcze raz zrelaksować.
-Pierdol się!-odkrzyknęła Seraphine z rozwścieczoną miną. Na trybunałach było słychać od męskiej publiczności głośne "UUuuuu". Kayla uśmiechnęła się natomiast pod nosem.
-Chyba cię- na te słowa wyrażone przed czerwonowłosą, na arenie było słychać bardzo głośne śmiechy. Nawet Sebastian pod nosem trochę się śmiał. Na takie upokorzenia Seraphine nie mogła sobie dłużej pozwolić. Przysięgła sobie, że dzisiaj zabije swoją przeciwniczkę na tej arenie i to na poważnie.
Na dźwięk gongu, blondynka rzuciła się na Kaylę ze sztyletem w ręku, który wyciągnęła spod podwiązki na prawej nodze.
Czerwonowłosa nie spodziewała się, że zaatakuję ją z taką szybkością. Rzeczywiście Seraphine ćwiczyła tylko dlatego by...udowodnić Sebastianowi, że jest lepsza od Kayli. To na dziewczynie nie robiło wrażenia i nie obchodziły ją ambicje przeciwniczki...chciała ją po prostu pokonać. Kayla chciała jeszcze dopiec rywalce jak tylko ją obali. Po kilku zadanych, nietrafnych atakach, czerwonowłosej udało się przewrócić blondynkę na ziemie.
-Zapomniałam ci powiedzieć najważniejsze-Kayla wolno podeszła do Seraphine i wyszeptała jej coś do ucha. W blondynce coś pękło, ponieważ wybuchła w niej wielka agresja. Seraphine udało się w końcu drasnąć Kaylę w okolicę pępka. Drasnęła jeden z jej tatuaży, który był najbardziej wrażliwy ze wszystkich, ponieważ od razu zaczął świecić na fioletowo, a zaraz po nim, tatuaże na ramionach. Kayla przejechała ręką po swoim brzuchu i popatrzyła na swoją zakrwawioną dłoń. Dziewczyna czuła jakby w środku coś jej się gotowało. Czuła też jak traci nad sobą panowanie.
Przyjaciele wraz z Sebastianem patrzyli na to z przerażeniem. W jednej chwili ich przyjaciółka zmieniała się w bestie. Jej tęczówki zmieniły kolor na czerwony a gałki oczne na czarny. Jej małe kły nagle urosły i zmieniły rozmiar na zęby jak u tygrysa szablo zębnego. Na dodatek jej ciało otaczała mroczna aura.
Po chwili milczenia, Kayla nagle pobiegła w stronę rywalki, łapiąc ją za głowę i podnosząc ją ponad ziemią i rzucając nią w mur areny. Seraphine straciła przytomność pod odłamkami muru, które na nią upadły. Kayla zaczęła nagle głośno ryczeć jakby to nie był jej głos ani nie ta sama osoba. Meredith z przerażeniem podniosła się z miejsca i pobiegła po babcie Kaede. Może ona mogłaby pomóc Kayli. W końcu czarnowłosa znalazła staruszkę w punkcie medycznym.
Kiedy zasapana dziewczyna powiedziała babci co się stało, Kaede od razu pobiegła w stronę areny razem z Meredith. Staruszka widząc co jest nie tak podbiegła do stolika Jury.
-Sebastianie, musisz ze mną pójść.-powiedziała Kaede biegnąc z chłopakiem w stronę swojej wnuczki. Byli zaledwie 10 metrów od dziewczyny.
-Sebastian, potrzebna mi będzie twoja ręka z pentagramem. Podaj mi ją- powiedziała babcia. Chłopak bez zastanowienia podał dłoń szamance. Kaede szybko chwyciła jego dłoń i w środek jego pentagramu wbiła strzykawkę z jakąś substancją, która zaczęła bardzo piec Sebastiana.
-Dobrze teraz zasłoń tą ręką usta Kayli, po czym pomyśl o niej w normalnej formie-powiedziała babcia. Chłopak powoli podchodził do dziewczyny od tyłu,
po czym gwałtownym ruchem zasłonił jej usta. Kayla przez chwile stawiała opór, ale po chwili straciła przytomność. Jej tatuaże przestały się świecić, wielkie kły wraz ze strasznymi oczami zniknęły. Szamanka wiedziała, że już wszystko w porządku.
Kayla wraz z Seraphine zostały przeniesione do punktu medycznego tylko że Kaylę dali do prywatnej sali. Sebastian siedział przy czerwonowłosej, trzymając ją za rękę, czekając aż się obudzi. Wiedział też, że kiedy odzyska świadomość czeka ją sługa i poważna rozmowa....
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)
.jpg)

