Po paru dniach Meredith w końcu zaczęła normalnie funkcjonować. Czekało ją wiele pracy żeby nadrobić te zaległości, ale dziewczyna sobie poradzi, ponieważ ma geny swojego starszego brata. Ubrała się w coś porządnego co sama wzieła ze swojego domu. Były to czarne spodnie z wysokim stanem , biała koszula ze srebrymi guzikami oraz czarny kardigan
(sweter z guzikami), do tego również czarne balerinki. Kiedy się wreszcie ogarneła i wyszła z pokoju, ruszyła w stronę salonu. Wszyscy na nią czekali wraz z Daimonem. Kiedy chłopak ją zobaczył w pełni zdrową, wstał z fotela, objął ukochaną po czym sprzedał jej czułego całusa. Meredith była zdziwiona, ponieważ Sebastian patrzył na nich uśmiechnięty.
- Ee, braciszku ty nic nie powiesz ?- spytała dziewczyna. Czuła, że coś jest nie tak z jej bratem, ponieważ on nie lubił jak Daimon się do niej przystawiał w szkole, a teraz kiedy są razem, on jest szczęśliwy.
-Mi to już nie przeszkadza, ponieważ Daimon pokazał, że umie być poważny w danej sytuacji i zauważyłem, że mu na tobie zależy, kiedy byłaś ranna.- Powiedział Sebastian. Dziewczyna była szczęśliwa, że jej nadopiekuńczy brat zaakceptował Daimona. Czuła się wtedy bardzo szczęśliwa.
- Zróbcie sobie dziś wszyscy wolne moi drodzy- Powiedziała Lissiana z szerokim uśmiechem. Demony patrzyły na nią z osłupieniem.
-COOOOOOOOOOO?!- wykrzykneły chórem cała demoniczna obsługa.
-No właśnie...COOOOO?!- Powtórzył jej brat Francis. Widać, że nie był zadowolony z pomysłu siostry. Kochał ją, ale wydawało mu się, że jest dla tych demonów za miła. Niedość, że Meredith nic nie robiła bo była ranna to jeszcze dostała dodatkowy dzień wolny.
-Och uspokój się braciszku. Daje im dzień wolnego, ponieważ dziś są Walentynki, święto zakochanych- powiedziała dziewczynka uśmiechając w stronę obsługi.
- Po co to komu?! Ja nie potrzebuje wolnego! Mogę dzisiaj pracować- Powiedziała Kayla zrywając się z fotela. Reszta grupy wyszła z pomieszczenia. Kayla też chciała wyjść, lecz ktoś ją złapał za ręke.
-Poczekaj, Kayla...- powiedziała Lissiana- chce z tobą porozmawiać na osobności. Panienka usiadła na kanapie, a zaraz po niej jej kamerdyner. Kayla czuła się źle w sukience więc przebrała się w nowy "strój roboczy". Były to czarne legginsy, biała, jedwabna koszula i czarny żakiet dopięty tylko w połowie ( nice :3 ), a do tego czarne glany.
Dziewczynka patrzyła na demona prosto w oczy po czym zapytała- Kayla, czy ty nikogo nie kochasz? W kwestii takiej prawdziwej miłości, nie chodzi mi oczywiście o miłość do przyjaciół.
-Nie...- Powiedziała Kayla ciężko wzdychając. Wiedziała, że jej nie wolno nikogo pokochać, ponieważ ona za niedługo zostanie wybrana do armii piekielnej. Była specjalnie szkolona do tego. Jej osoba służy jedynie do zabijania. Lissiana spojrzała na nią ze smutkiem po czym się do niej przytuliła.
-Spokojnie, jeszcze znajdziesz sobie kogoś-Powiedziała panienka. Kaylę zamurowała ta reakcja. Zwykle ( jak jej to opowiadał Sebastian) nasi "pracodawcy" są dla kamerdynerów podli i niemili. Czuła, że pofarciło jej się.
-Dobrze panienko, ja teraz muszę przygotować drugie śniadanie. Na co panienka ma ochotę?- spytała "sztucznie" się uśmiechając.
-Hmmm niech pomyślę...aha, omlet z przepiórzych jaj usmarzony na prosciutto z koprem włoskim i kaparami- odpowiedziała Lissiana. Kayla stała, patrząc się na panienkę z wytrzeszczem.
-Z czym?- Zapytała rudowłosa. Pierwszy raz słyszała o czym takim jak kapar.
- Z pośpiechem- Odpowiedziała dziewczynka po czym zaśmiała się pod nosen. Kayla wyszła z pokoju myśląc gdzie znajdzie coś takiego.
- Ale ludzie mają pomysły- Pomyślała, no ale niestety. Podjeła zadanie kamerdynera, więc musi zrobić wszystko co ona rozkaże.Musi poszukać w całym mieście tego czegoś. Kiedy dziewczyna znikneła wśród korytarzy, Lissiana pobiegła poszukać Sebastiana. Z nim też chciała koniecznie pogadać. Wreszcie znalazła go w bibliotece, właśnie wycierał książki z kurzu ( a trochę tych książek było ).
-Umm, Sebastian?- Podeszła następczyni tronu do wysokiego mężczyzny ubranego na czarno.
-??? .Co się stało panienko? W czymś pomóc?- Zapytał chłopak. W porównaniu do wzrostu Lissiana była tak wysoka jak jego nogi.
-Chciałam z tobą porozmawiać- odpowiedziała dziewczynka. Obydwoje usiedli na fotelach do czytania znajdujące się na drugim końcu pokoju. Sebastian odłożył ścierkę na poręcz swojego fotela.- Sebastian, czy ty lubisz Kaylę?- zapytała.
-Ummm, yyy....- Chłopak nie wiedział co powiedzieć. To pytanie zawiesiło go zupełnie.
- Spokojnie, nic jej nie powiem. To może inaczej. Jaka była kiedyś. Opisz mi waszą znajomość- Dziewczynka nie dawała za wygraną. Chciała w pełni wszystko wiedzieć. Zawsze była bardzo przekonująca.
-Więc tak hmm.... Poznałem ją jak miałem 8 lat. Bawiłem się z siostrą na placu zabaw. Meredith nigdy nie miała kogoś z kim się mogła pobawić...miała tylko mnie. Nagle moja siostra poszła na polanę, która była blisko placu by pozbierać kwiaty (budowaliśmy zamek z piasku, a ona chciała go upiększyć). Nagle zobaczyłem czerwonowłosą dziewczynkę, która stała sama przy ogrodzieniu placu zabaw. To była Kayla. Chciałem do niej podejść i zaprosić do zabawy kiedy nagle usłyszałem krzyki Meredith. Zobaczyłem, że pewna dziewczynka znęca się nad moją siostrą. To była Seraphine, najgorsze co mogło spotkać Meredith. Chciałem jej pomóc, ale nagle zauważyłem, że Kayla idzie w ich stronę i nagle powiedziała:
-Zostaw tą dziewczynę w spokoju!-Powiedziała Kayla
-Heh, bo co mi zrobisz? Nie masz tyle siły by mnie zmusić! Przy moich umiejętnościach jesteś nikim!-Powiedziała złośliwie Seraphine. Na te słowa Kayla nie wytrzymała i sprzedała jej taką bułę (uderzenie pięścią) w twarz, aż Seraphine się przewróciła. Po jej upadku, Kayla rzuciła się na nią i zablokowała ręce i nogi Seraphine. Byłem pod wielkim wrażeniem jej umiejętności w tak młodym wieku. Kiedy było wszystkim podniosłem Meredith z ziemi po czym podziękowałem Kayli, a potem zapytałem ją czy chce się przyłączyć do zabawy. I tak zaczeła się nasza przyjaźń. Wiem, że to głupio zabrzmi, ale kiedy widze Kaylę to czuje...takie ciepło w środku. Kayla jest piękna i miła i ma twardy charakter.
-Aha mam cie!- krzykneła Lissiana wskazując na Sebastiana palcem- Wiedziałam, że ją kochasz!
-...No dobrze tu mnie panienka ma. Dałem się podejść jak dziecko- powiedział chłopak, po czym się zarumienił.
-Jak ją kochasz to weź jej powiedz. Znacie się tyle lat. Nie wstydź się- poweidziała dziewczynka uśmiechając się. Sebastian pokiwał w kierunku Lissiany po czym wyszedł szybki krokiem z pokoju. Szukał Kayle w wielu pokojach, aż w końcu znalazł ją w ogrodzie. Była zmęczona, ponieważ szukała po całym mieście tego rzadkiego składnika do śniadania. Siedziała na ławce i patrzyła na fontannę. Sebastian podszedł do ławki, a potem usiał koło niej.
-O cześć Sebastian, fajnie cie widzieć, słuchaj wiesz ile musiałam się naszukać by znaleść ten kapar!?- powiedziała rudowłosa zmęczonym głosem. Widać było, że nieźle się naszukała.
-Umm, Kayla ja muszę ci coś powiedzieć...tylko nie uciekaj-powiedział Sebastian. Dziewczyna już czuła strach.-Ja....cię ll...lubię...-odpowiedział w końcu chłopak wzdychając.
-Ja też cię lubię jesteśmy w końcu przyjaciółmi co nie?-odpowiedziała Kayla, uśmiechając się lekko. Sebastianowi było jeszcze ciężej jej to wytłumaczyć przez to, że tak ładnie się uśmiechała. Z trudem przełknął ślinę po czym jeszcze raz powiedział:
-Ale nie chodzi mi o przyjaźń. Ja.... cię kocham- Jego ton się ściszał z następnym słowem. Wtedy Kayla już zrozumiała i patrzyła na niego z niedowierzaniem- od dziecka się w tobie kocham. Zawsze kiedy się bawiliśmy, patrzyłem się na ciebie jak pięknie się śmiałaś wraz z moją siostrą. Nic nie mówiłem przez tyle lat, ponieważ bałem się twojej reakcji...- Sebastian skończył przemowę z głową w dolę. Po chwili dziewczyna podniosła jego głowę, chwytając go za podbródek po czym...pocałowała go w usta. Chłopak nie dowierzał, że ta chwila nadeszła. Czuł pełne szczęście. Chciał by ta chwila się nie kończyła.
-Ja też cię kocham...-odpowiedziała dziewczyna wtulając się w niego. Chłopak objął ją w talii i siedzieli tak przez 10 minut. Ta chwila była dla nich wspaniałym wydarzeniem.
Parę kilometrów stąd na dachu jednego z budynków dwaj Shinigami obserwowali ulicę patrząc czy w pobliżu nie ma żadnych ofiar. Grell patrzył na Yuzuki jak bardzo skupia się na pracy. Zrobiła na nim ogromne wrażenie, więc w walentynki chciał dać jej jakiś upominek. Wyciągnął z płaszcza pudełko w kształcie serca owinięte czerwoną wstążką (znak rozpoznawczy) i podszedł do dziewczyny.
-Proszę to dla ciebie z okazji walentynek- Powiedział Grell wręczając Yuzuki pudełko. Dziewczyna rozwiązała wstążkę, zdjęła wieczko, a w pudełku był naszyjnik z turkusowym kamieniem, który bardzo jej się spodobał w takim jednym sklepie jubilerskim.
- A ja też mam dla pana coś na tą okazję, proszę zamknąć oczy-Powiedziała Yuzuki. Chłopak posłuchał ją i przymknął powieki. Yuzuki zbliżyła się do niego, położyła dłonie na jego ramionach po czym pocałowała go. Grell otworzył oczy i patrzył na swojego kompana. Nie przeszkadzał mu ten prezent wręcz przeciwnie...bardzo mu się spodobał. Nie wiedział, że Yuzuki tak dobrze całuje. Przytulił ją do ciebie i całowali się tak jeszcze przez jakiś czas.
TEN ODCINEK ZOSTAŁ NAPISANY SPECJALNIE DLA WAS W DZIEŃ ZAKOCHANYCH WRAZ Z MEL ŻYCZYMY WAM WESOŁYCH WALENTYNEK I TAKIEJ MIŁOŚCI NA PRZYSZŁOŚĆ JAK KAYLI I SEBASTIANA LUB MEREDITH I DAIMONA LUB YUZUKI I GRELLA
KAYLA RAVEN & MEL
Słodko ♥ Bardzo fajny odcinek, taki miły gest na walentynki. Od razu poprawił mi się wieczór c:
OdpowiedzUsuń