Powrót do "domu" okazał się dla kamerdynerów bardzo przyjemnym uczuciem. Szczególnie kiedy widzieli w jak opłakanym stanie znajduje się posiadłość. Odpoczynek musiał zamienić się w sprzątanie generalne.(Masakra!) Ale kiedy jest się demonem, takie sprzątanie nie sprawia problemu. Po całej pracy, grupa służących odpoczywała w kuchni przy filiżankach kawy i maślanych ciasteczkach w czasie gdy królewskie bliźniaki jeszcze spały. Atmosfera była bardzo przyjemna, w towarzystwie żartów i śmiechów wypełniające cały pokój. Całą sielankę zakłócił dzwonek do drzwi.
-Ja otworzę nie przeszkadzajcie sobie.-Powiedziała Meredith, zamykając za sobą bezszelestnie drzwi. Ruszyła w kierunku głównego holu, który znajdował się po drugiej stronie jednego z pobocznych korytarzy wypełnionych portretami i obrazami ukazującymi krajobrazy z każdego krańca świata. Dzwonek zaczął dzwonić coraz intensywniej i szybciej, przez co czarnowłosa musiała przyspieszyć. Kiedy podirytowana dźwiękiem dziewczyna otworzyła drzwi, staranowały ją dwie osoby, które chciały jak najszybciej wejść do środka.
-Zamknij drzwi! SZYBKO!- krzyknęła męska postać. Meredith szybko spełniła prośbę gościa i z hukiem zamknęła za sobą wielkie wrota. Kiedy odwróciła się w stronę postaci, poczuła, że skądś je zna...Ten sam głos, te same sylwetki i błysk odbijający się od okularów...
-Pani Yuzuki i Pan Grell! Co wy tu....
-Nie mamy czasu na rozmowę chcemy się szybko zobaczyć z państwem Penhallow-krzyknął Grell. Meredith szybko upomniała Shinigami gestem ciszy.
-Nie możecie w tym momencie, ponieważ państwo jeszcze śpią po podróży. Nie wolno im przeszkadzać.
-Już nie śpimy....- Odezwał się chłopięcy głosik. Na schodach prowadzących na 1 piętro stali dwaj następcy tronu w piżamach.
--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Dobrze, a więc co was tu sprowadza?-powiedział Francis. Rozmowa toczy się już w zupełnie innym pokoju, a tak w ogóle to w salonie. Cały personel posiadłości stał na baczność obok swoich podopiecznych. Dwaj Shinigami siedzieli na kanapie naprzeciw właścicieli domu. Yuzuki milczała, spuszczając głowę w dół. Grell z trudem przełknął ślinę i zaczął rozmowę.
-Chciałbym prosić państwa o pomoc....
-Pomoc?
-Tak a w zasadzie to o nocleg. Jesteśmy zmuszeni prosić o to, ponieważ Will, ta wredna kreatura podstępem przyłapała mnie i Yuzuki na pocałunku....
Yuzuki w tym momencie zalała się jeszcze większym rumieńcem.
-.....I zostałem oskarżony o romans z uczennicą. Teraz ścigają nas wszystkie jednostki Shinigami. Raz udało nam się ich wykiwać dzięki sprytowi Yuzu, ale nie jestem pewny czy to długo podziała. Dlatego pomyślałem, że poprosimy was o pomoc. To miejsce to ostatnia rzecz jaka im wpadnie do głowy.
Francis długo zastanawiał się nad odpowiedzią. Lissiana patrzyła z niepokojem na brata oraz zmartwionych Shinigami, trzymających się za rękę. Kamerdynerzy również patrzyli się na chłopca, ale nie z niepokojem tylko z pogardą.
-Jestem wam winny przysługę za to, że pomogliście w ratowaniu mojej siostry. Dlatego pozwolę wam tu się zadomowić, ale wy też musicie pracować jak nasi słudzy. Umowa stoi?- Francis w tym momencie wyciągnął rękę przed Grellem. Po chwili wahania mężczyzna wyciągnął swoją dłoń w celu zawarcia umowy.
-Nasi kamerdynerzy pokażą wam co i jak. Zaczniecie prace za godzinę, a jeśli coś zrobicie nie tak....to lepiej żebym się o tym nie dowiedział. Chłopaki zajmiecie się panem Grellem, a dziewczęta panią Yuzuki. A teraz do pracy.
--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Minął już tydzień od kiedy nasi goście pełnią rolę służących w posiadłości Penhallow. Na razie nic się nie dzieje, ponieważ Grell ma już doświadczenie co do służącego, za to Yuzuki zachowuje się trochę niezdarnie. Kiedy coś stłucze albo zepsuje, próbuje płakać, ale Kayla i Meredith uspokajają ją słowami "Nic się nie stało". Poza tym to wszystko było ok. Jak zawsze kiedy bliźniaki śpią demony robią sobie przerwę w postaci filiżanki kawy i ciasteczek. Tym razem były to czekoladowo-waniliowe.
-Cóż muszę pochwalić pana Grella, że od tygodnia nic nie nabroił, a przy tym ani razu się do mnie nie dobierał- powiedział Sebastian, zamaczając swoje ciastko w kawie.
-To dlatego, że mam już miłość swojego życia, mimo że nie ma na sobie nic czerwonego to i tak jest dla mnie najważniejsza.- powiedział Grell przytulając do siebie młodą Shinigami.- Cieszę się, że jesteś z Kaylą. Ona docenia czerwień i za to ją lubię.
Kayla zaniemówiła, patrząc na Grella a potem na Sebastiana, który uśmiechał się do niej bez przerwy, po czym zanurzyła wargi w filiżance. Tą miłą jak zawsze sielankę, ktoś przerwał dzwonkiem do drzwi.
-Echh...Tym razem ja otworzę- powiedziała Kayla po czym z zabójczą prędkością wybiegła z kuchni w stronę drzwi frontowych. Po kilku sekundach była na miejscu. Popatrzyła przez judasza sprawdzić kto to...Nie wierze! Kayla wróciła ponownie do kuchni z jeszcze większą szybkością.-Will tutaj jest szybko chowajcie się!
-A...Ale gdzie?!-krzyknęła spanikowana Yuzuki, łapiąc mocno Grella za jego czerwoną marynarkę.
-W ogrodzie jest tajne wejście do schronu, szybko zaprowadzę was!-powiedział Nael wybiegając z Shinigami w stronę tylnych drzwi. Natomiast Daimon i Meredith pobiegli by otworzyć drzwi niezapowiedzianemu gościowi.
-Witamy pana w posiadłości Penhallow, w czym mogę służyć?-zapytał Daimon z fałszywym uśmiechem. Meredith by nie zwracać na siebie podejrzeń robiła to samo co jej chłopak.
-Szukam dwóch Shinigami: Grella Suttclif i Yuzuki Venus. Są poszukiwani przez wszystkie nasze oddziały- powiedział Will pokazując zdjęcie dwójki. Meredith wzięła zdjęcie do ręki.
-Nie znamy nikogo takiego- powiedziała czarnowłosa, lecz Shinigami nie wierzył jej nawet na słowo.
-Czy ja cię skądś znam? Przypominasz mi jednego z tych obleśnych demonów...-Daimon po tych słowach nie mógł się potrzymać i próbował rzucić się na Willa z rękami, lecz Meredith była szybsza i zablokowała.
-Kogo nazywasz obleśnym, okularniku?!
-Jak pan śmie nazywać nas obleśnymi?!
-Aha...Już wiem kim jesteś. Jesteś krewną tego....hmmm..Sebastiana prawda?
-Tak to mój brat, a tak w ogóle co panu do tego?
-A bo mam z nim niewyrównane rachunki...
W tym właśnie momencie do holu wbiegli Kayla i Sebastian.
-Och..Kogo ja widzę. Dawno się nie widzieliśmy Williamie T.Spears.-Powiedział Sebastian
Kayla patrzyła na niego z takim wyrzutem, jakby zaraz miała go przerzucić przez ogrodzenie posiadłości. W jednej chwili kosa Williama kierowała się w stronę Sebastiana, lecz Kayla zdołała go ochronić za pomocą róż (no co? Jak Sebastian używał sztućców to było ok?).
-Widzę, że znalazłeś sobie kogoś do obrony. Tylko szkoda, że to taki babochłop.
Sebastian po tych słowach ze strachem popatrzył na Kaylę i miał powód. Włosy dziewczyny dosłownie zaczęły się PALIĆ! Wystarczyła sekunda by podbiec do Shinigami i z całej siły sprzedać mu cios prosto w zęby. Po chwili mężczyzna leżał na podłodze.
-Ej gdzie są moje okulary?! Wiesz, że okularników się nie biję w twarz?!
-Ja pierdolę na zasady...-powiedziała dziewczyna odchodząc dumnie w stronę Sebastiana, obejmując jego lewe ramię. Shinigami zobaczył jakie ma potłuczone i zgniecione okulary, więc wyciągnął z kieszeni marynarki parę zapasową.
-Dobra potem się z wami rozliczę, ale najpierw chce przejrzeć tę posiadłość w celu odnalezienia uciekinierów.
Kamerdynerzy nie mieli nic przeciwko temu. Grupa zwiedziła cały dom, lecz został jeszcze ogród. Obyś Nael dobrze ich ukrył!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz