czwartek, 17 grudnia 2015

Rozdział: 26

Służba udała się do jadalni, żeby omówić przebieg wyprawy. Zasiedli przy wielkim stole i każdy rozmyślał nad sytuacją. Przez kilka minut panowała martwa cisza.... Nie było słychać nawet oddechu "sąsiada" z krzesła. Wzroki demonów i jednego Shinigami wpatrzone były w bukiet, który Meredith położyła dziś rano do śniadania. W oddali było słychać tylko ciche cykanie wielkiego zegara ściennego, który za pięć minut miał wybić dziesiątą. Daimon w końcu nie wytrzymał tej ciszy i z hukiem wstał z krzesła i otwartymi dłońmi uderzył w stół.
- Słuchajcie mam tego dość! Macie jakieś pomysły?! Trzeba jak najszybciej wyruszać!
- Kochanie uspokój się. Zaraz Sebastian pewnie coś wymyśli i wtedy wyruszymy. Przecież tu chodzi o Kaylę- powiedziała Meredith, siedząc na krześle i trzymając chłopaka za lewą rękę w celu rozluźnienia go.
- I o Yuzuki. Nie zapominajcie o niej!- wtrącił się Grell, oburzony, że nikt nie pamięta o jej partnerce. Sebastian dalej się nie odzywał. Siedział w ciszy i rozmyślał. W sumie podobało mu się opiekowanie małą Kaylą. Ciągle rozpamiętywał ten moment, kiedy karmił ją z butelki, a ona złapała go za karmiącą dłoń swoimi małymi, pulchnymi rączkami. Na samą myśl chłopakowi robiło się ciepło w środku, lecz po chwili szybko wrócił do żywych, wstał i ruszył w kierunku głównego holu.

Koledzy byli zdziwieni takiej reakcji, ale poszli za nim by dowiedzieć się o co mu chodzi. Kiedy znaleźli się na holu zauważyli, że chłopak od samego początku patrzy się na witraż nad głównym wejściem, z skąd uciekła anielica. Sebastian z zamyśloną twarzą udał się na zewnątrz by popatrzeć na miejsce ucieczki z drugiej strony. Jego oczy spoglądały najpierw na witraż, a potem skierowały się w stronę lasu. Dostrzegł, że drzewa są połamane, a złamania prowadzą w stronę ruin jednej z kaplic, która została zburzona 80 lat temu. Nie czekając na kompanów, kamerdyner sprintem pobiegł w kierunku miejsca podejrzeń. Po paru minutach, Sebastian był na miejscu i dostrzegł, ze rzeczywiście, złamania kończą się w pobliżu tego miejsca. Po kilku sekundach dogonili do Meredith, Daimon i Nael. Z całej trójki tylko dziewczyna była zasapana i zmęczona biegiem. Bardzo zazdrościła siły i wysportowania bratu i starała się być tak samo silna jak on. Niestety tylko demony były na miejscu, ponieważ Grell....No nie miał tych umiejętności co demony. Zmęczony i ledwo żywy Shinigami dobiegł na miejsce po 10 minutach, ledwo co trzymając swoją kosę.
Kiedy cała załoga była razem, weszli w do ruin. Na ich terenie nie było żadnej żywej duszy. Żaden nie wyczuwał anielskiej aury ani ludzkiej osoby. Sebastian zaczął rozglądać się po całych ruinach, a zaraz po nim cała ekipa. Po pół godziny szukania, Grell padł ze zmęczenia na kamienną ławkę. Meredith za kamieniem w kamiennej ścianie znalazła błyszczącą na niebiesko brożke. Kiedy dziewczyna chciała go dotknąć, Sebastian szybkim ruchem, złapał siostrę za ramię i odciągnął ją w ostatniej chwili. Brożka, tak naprawdę była bombą, która wybuchała gdy tylko poczuje w pobliżu moc demona.
Grupa musiała szybko ewakuować się z ruin, ponieważ wybuch zniszczył całą ścianę, która była oparciem całej budowli. Wielka chmura kurzu była widoczna na kilkanaście metrów. Męska część załogi osłaniała koleżankę, żeby kamień nie spadł jej na głowę.
W oddali było słychać powolne kroki, zmieżajace w ich kierunku. Kiedy kurz opadł na dobre było dobrze widać sylwetkę osoby. Byłą to ta sama anielica, która odwiedziła ich niedawno. Jej szyderczy uśmiech pokazywał, że dziewczyna doskonale wiedziała po co przyszli.

-Będziecie musieli się bardzo postarać żeby mnie pokonać. Nie macie nawet żadnych magicznych umiejętności by stawić mi czoła- powiedziała dziewczyna, ciskając błyskawicą w wielkie drzewo, które po paru sekundach zniknęło z powierzchni ziemi. Grell od razu zaczął cofać się w stronę lasu, bo nie chciał tak marnie skończyć, lecz Nael złapał go za ramię.

-Co ty wyprawiasz?! Po tym wszystkim co zaszło tak od razu odchodzisz?!-zapytał Nael z wściekłą miną. Shinigami wyszarpał się z uścisku blondwłosego demona- Poza tym pomyśl jak Yuzuki będzie ci wdzięczna za ten uczynek? A może odwdzięczy ci się w miły sposób?
Grel tak pomyślał przez chwilę, aż w końcu zrozumiał.
-MOTYWACJA NA MAKSA!!!-krzyknął Shinigami odpalając swoją piłę łańcuchową.

-Nie oceniaj nas dopóki się z nami nie zmierzysz -Powiedziała Meredith wychodząc z tłumu naprzeciw anielicy. Czarnowłosa zamknęła oczy i wyglądała tak jakby na coś czekała. Była wewnątrz siebie bardzo skupiona i czekała na odpowiedni moment. W tym samym czasie anielica rozpostarła skrzydła i uniosła się ok. 9 metrów nad ziemią. Nie czekając na ruch przeciwnika, skupiła swoją energię i rzuciła w czarnowłosą kulą błyskawic. Kiedy nastąpił odpowiedni moment, Meredith otworzyła oczy, a w ich stronę zaczęła zbliżać się wielka fala tsunami! Woda ominęła przyjaciół dziewczyny i skierowała się na anioła. Fala uderzyła z wielkim ciśnieniem, przygniatając dziewczynę do ziemi.
Meredith, pełna spokoju czekała, aż jej przeciwniczka wstanie. Kiedy to nastąpiło, anielica zgarnęła swoje blond włosy z twarzy, na której był wyryty gniew.

-Teraz nie możesz latać, więc mamy równe szanse. No dalej zaatakuj mnie- powiedziała Meredith z takim tonem jakby wiedziała co się stanie. Kiedy anioł chciał zaatakować dziewczynę błyskawicą, przez jej ciało przeszedł prąd, powalając ją znowu na podłogę.- Teraz jesteś zupełnie bezbronna. Nie wiedziałaś, że woda przewodzi prąd?

-Ty suko! Zniszczę cię nawet bez błyskawicy tu i TERAZ!- krzyknęła blodnwłosa wyciągając sztylet.
Zbliżała się bardzo szybko, więc Meredith nie miała jak opracować strategi. Cudem ominęła ostrze, lecz niestety nie bez szwanku. Anielica drasnęła jej prawy policzek. Chłopaki byli bardzo zdenerwowani jak to się zakończy. Emocje były napięte. Serca wszystkich biły jak szalone, a oddechy częste i głośne. Kiedy reszta chciała pomóc dziewczynie, nad walczącymi pojawiły się dwa anioły: Jeden chłopak, dobrze zbudowany w białym smokingu oraz dziewczyna z fioletowymi włosami i w miętowej sukience.
- Anastasio, czemu ty się tak z nimi bawisz?- zapytał chłopak w białym smokingu. Anastasia odwróciła wzrok w stronę swoich sprzymierzeńców.
-Cristian? Iris? Co wy tu robicie?!- zapytała dziewczyna zszokowana wizytą.
-Przyszliśmy zobaczyć co robisz- powiedziała Iris z uśmiechem od ucha do ucha. Cristian osiadł na ziemie i zadał pytanie Sebastianowi.
-Czego wy od nas chcecie?
-Nasze koleżanki zostały zamienione w dzieci, przez waszą znajomą i chcemy dostać antidotum.
Anioł rozmyślał nad prośbą, po czym wyjął z kieszeni niebieską fiolkę i rzucił w stronę Meredith, która ledwo co ją złapała.
-To wam powinno pomóc. Nalejcie na główki waszych koleżanek 3 krople tego NIE WIĘCEJ!, a odzyskają dawną postać.
-Co?! oddajesz im antidotum tak bez walki?!- uniosła się Anastasia w stronę chłopaka z wyraźnym oburzeniem na twarzy.
-Nie chce mi się z nimi dzisiaj bić. A teraz wracamy.
-Co? Nieee, a ja chciałam się zmierzyć z tym ślicznym blondaskiem-powiedziała Iris uśmiechając się stronę Naela, który najwyraźniej walnął buraka na całej twarzy.
Anioły powoli zaczęły znikać, ale Cristian zdążył jeszcze powiedzieć coś do Sebastiana:
-Aha, i pozdrów Kaylę ode mnie.
Po tych słowach zniknęli. Nikt nie wiedział co się przed chwilą zdarzyło, lecz nie chcieli drążyć tematu. Najważniejsze teraz było to, żeby jak najszybciej wrócić do posiadłości.

Po 10 minutach drogi, kamerdynerzy od razu pobiegli do salonu gdzie znajdowali się Francis, Lissianna, Kayla i Yuzuki.
-I co? Znaleźliście antidotum?- zapytał Francis, który spoglądał zza gazety.
-Tak mój panie- powiedziała Meredith pokazując fiolkę. Dziewczyna podeszła do Kayli i tak jak powiedział Cristian nalała 3 krople na główkę przyjaciółki,a potem podeszła do Yuzuki i zrobiła to samo. Dzieci zaczęły świecić na niebiesko.....Oślepiające światło spowodowało, że nie wiadomo co się działo w tej chwili. Blask zniknął po pół minuty. Wszyscy odsłonili oczy by zobaczyć efekt. Nikt nie spodziewał się, aż tak dobrego efektu antidotum.
Dziewczęta odzyskały swoje dawne rozmiary i powoli wstały, otrzepując się z brudu. Sebastian i Grell patrzyli na dziewczyny z wielkim zaszokowaniem. W sumie nie dziwi mnie ich reakcja. Może dziewczyny rzeczywiście urosły, ale nie tylko one. Każda z nich miała włosy z długością do pasa!
-Kkayla tyyy...-Sebastian nie mógł wypowiedzieć z siebie żadnego słowa ze względu na nowy image dziewczyny. Był w niej jeszcze bardziej zauroczony niż wcześniej. To samo można było powiedzieć o Grell'u. Był wpatrzony w Yuzuki jak w obrazek.
Kayla zauważyła zmianę jaka w niej zaszła.
-Cóż, będę musiała je znowu obciąć- powiedziała dziewczyna łapiąc się za kosmyki, lecz Sebastian złapał ją za dłonie, ściskając je mocno.
-Zabraniam ci! Wyglądasz pięknie z długimi włosami.
Dziewczynę zamurowało. Myślała, że podoba się chłopakowi tylko w krótkich włosach, lecz teraz wiedziała jak bardzo się myliła.
-Ja też nie zetnę już włosów. Lepiej się w nich czuje- powiedziała Yuzuki wtulona w swoje włosy. <3

PROSZĘ O KOMENTARZE JAK WAM SIĘ PODOBA ROZDZIAŁ ;)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz