czwartek, 27 sierpnia 2015

Rozdział: 22

Dzisiaj Kayla opuszcza salę chorych i jednocześnie wraca do świata ludzi. Wszystko było już spakowane i gotowe do drogi. Seraphine na wskutek licznych obrażeń zostanie tu jeszcze przez tydzień. W tym czasie Kayla pakowała swoje ostatnie rzeczy. Cała grupa czekała tylko i wyłącznie na nią wraz z jej bagażami, żeby nie musiała dźwigać w takim stanie. Kiedy czerwonowłosa kierowała się do wyjścia, do pokoju weszła Kaede, żeby się z nią pożegnać.
-Posłuchaj kochanie, zanim wyjdziesz chciałabym o czymś z tobą jeszcze porozmawiać. Usiądź proszę.
Dziewczyna posłuchała się swojej babci i usiadła na łóżku. Szamanka wzięła krzesło i postawiła naprzeciwko swojej wnuczki.
-Kayla chyba już wiesz co się stało z tobą w czasie igrzysk?
Dziewczyna potaknęła.
-Dobrze, ponieważ o tym chce z tobą pomówić. Sądze, że jesteś już wystarczająco dojrzała by poznać prawdę...." 18 lat temu w jednej ze świątyń była uwięziona bestia, która setki lat temu zagrażała nie tylko nam ale również aniołom. Z czasem bariera, która więziła bestię z czasem zaczęła słabnąć. Dla tego potwora to była idealna okazja na ucieczkę. Mnisi, którzy pilnowali więźnia słyszeli jak bestia zaczęła uderzać w barierę, żeby ją osłabić. Wojownicy robili co mogli by bariera się nie rozpadła, lecz wiedzieli, że na długo tego nie powstrzymają. Wiem o tym, ponieważ sama tam byłam. Rada ustaliła, że zapieczętują bestie w ciele jakiegoś demona, lecz nikt niestety nie nadawał się. Stwierdzono, że trzeba porwać jedną z dusz, która oczekuje w czyśćcu na sąd ostateczny. Jeden z najlepszych w tych czasach szpiegów podjął się tego zadania i solo wybrał się po duszę ( dusze w czyśćcu wyglądały jak niemowlęta).....Minęły trzy dni, kiedy wrócił. Nie czekaliśmy na decyzję rady tylko sami odprawiliśmy rytuał pieczęci. W czasie pieczętowania bestii, dziecko płakało i krzyczało jak opętane, lecz po 9 godzinach było już po wszystkim. Bestia zniknęła na dobre i nikt nie musiał już jej pilnować. Myśleliśmy, że wszystko za nami, lecz myliliśmy się. Po tygodniu niebo wypowiedziało nam wojnę, ponieważ dowiedziało się o porwaniu. To była najjaskrawsza wojna jaką przeżyłam. W czasie wojny umarli też rodzice Sebastiana i Meredith. Umierali na moich rękach....Nigdy tego nie zapomnę..."
-No dobrze babciu, ale...co ma jedne do drugiego?!
-Ta dusza....tym dzieckiem byłaś ty...

...Kayla zaniemówiła. Dowiedziała się przed chwilą, że jest pół bestią, która stanowi poważne zagrożenie dla jej bliskich. Głowa dziewczyny opadła...jej wargi zaczęły drżeć, a spod powiek poleciały łzy. Nie mogła potrzymać się od płaczu i nie nadążała z wycieraniem policzków. Kaede wyciągnęła chusteczkę z kieszeni i podała wnuczce.
- Po zapieczętowaniu był jeszcze jeden problem oprócz wojny. Nie mogliśmy znaleźć dla ciebie domu i dlatego ja jedyna zgłosiłam się, w kwestii o opiekę nad tobą. A wiesz czemu to zrobiłam? Bo wiedziałam, że jesteś wyjątkowym dzieckiem.
Kaede promiennie uśmiechnęła się, odgarniając z twarzy dziewczyny jej czerwone włosy. Kayla przytuliła się mocno do swojej babci, płacząc na jej ramieniu, a szamanka głaskała ją po włosach.
---------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Kiedy Kayla się uspokoiła, pożegnała się z babcią i poszła w kierunku parku głównego, gdzie czekali na nią przyjaciele. Kiedy dziewczyna dotarła na miejsce spotkania, grupa wzięła swoje bagaże i ruszyła w kierunku ruin znajdujących się poza miastem. Wyprawa zajęła im z pół godziny lub więcej. W grupie znajdowały poszczególne osoby : Daimon, Nael, Meredith, Sebastian, Kayla, Francis i Lissiana ( ponieważ nie wiedzieli jak wrócić do domu).
Kiedy wszyscy byli gotowi wskoczyć do portalu, Kayla stała przy wejściu do ruin i wyglądała, jakby na kogoś czekała. Zaciekawiona Meredith podeszła do dziewczyny po cichu.
-Chodź już jesteśmy gotowi. Można ruszać.
-Poczekajcie proszę jeszcze chwilę ok?
Meredith zdziwiona zachowaniem dziewczyny, odeszła bez zastanowienia. Kiedy była już z pozostałymi przy portalu usiadła na swojej torbie i patrzyła się na Kaylę. Nagle z daleka było słychać jak ktoś idzie i stawia wielkie, potężne i głośne kroki. Nael i Daimon myśleli na początku, że to trzęsienie ziemi, ale po chwili było widać dwie ogromne sylwetki.
Daimon zaczął na cały głos się drzeć i ze strachu wskoczył na ramiona Meredith, która była zaskoczona zachowaniem chłopaka. Przed ich związkiem udawał Casanove i nieustraszonego, a tu nagle okazało się,że to wszystko było kłamstwo. Meredith z gniewną miną upuściła Daimona, który z hukiem spadł na kość ogonową. Chłopak popatrzył się na czarnowłosą, pocierając bolący tyłek. Dziewczyna zrobiła minę typu "Wstyd mi za ciebie"
Dwie wspomniane wcześniej sylwetki w końcu stanęły w jasnym świetle. Byli to dwumetrowi bliźniacy, umięśnieni jak hardcorowy koksu. Wyglądali dokładnie tak samo: blond włosy na żel, brązowe oczy i stroje zapaśnicze z logiem szkoły. Ci dwaj to kapitanowie szkolnej reprezentacji w zapasach. Brutus i Roco.
-Kayla, po co ty na nich czekałaś?!-powiedział Sebastian
-Ponieważ, ci dwaj wiszą mi przysługę. Pół roku temu pokonałam ich w jednym pojedynku i w zamian mają zrobić co im rozkaże. Niestety nie miałam nigdy okazji tego wykorzystać, ale teraz nie żałuję.
Kiedy już NAPRAWDĘ WSZYSCY byli na miejscu, można było rozpocząć powrót do domu. Kayla, Meredith i Lissiana skoczyły do portalu pierwsze, potem Francis, Nael, Sebastian, Daimon a na koniec Brutus i Roco. Miejsce "wysadzenia" nie zmienił się. Znowu grupa wylądowała w tym samym zakonie co wcześniej. Wzrok Kayli latał na wszystkie strony, lecz na próżno. Kiedy wszyscy wyszli na dwór, czerwonowłosa ucieszyła się...Jest. Ta sama zakonnica co widzieliśmy wcześniej.
-Brutus, Roco...Wiecie co macie robić- Dziewczyna pstryknęła palcami, a zapaśnicy poszli w stronę zakonnicy uśmiechnięci, złapali ją tak, by nie mogła uciec i zabrali ją do tej sławnej szopy:
Po chwili ciszy zaczęły się krzyki i....trzęsienie ziemi! Sebastian już domyślił się co tam się dzieje i nie spodziewał się, że Kayla jest do tego zdolna. Dziewczyna tylko chwilę popatrzyła się na szopę i odwróciła się w stronę lasu. Pod nosem było widać wyrazisty uśmiech oraz widoczny thug life.

Oceny za rozdział proszę w komentarzach. Dziękuję ;)

piątek, 7 sierpnia 2015

Witam. Chciałabym przedstawić niektóre dziewczyny
występujące w naszym blogu. Postacie zostały zrobione w gierce o nazwie : Anime Birthday Card. Miłego oglądania <3



Lissianna Penhallow


Meredith Michaelis



Kayla Raven


Seraphine Allen


Li Feng


Yuzuki Venus


Anastiasia Beaucort


Iris Parker












wtorek, 21 lipca 2015

Rozdział: 21

W sali chorych było cicho jak w grobie, dlatego że nikogo tam nie było oprócz śpiącej Kayli. Oddychała wolno i bezszelestnie, wtulając się w miękką poduszkę, która pachniała świeżą lawendą. Nie słyszała nawet otwierania drzwi, które po chwili i cicho się zamknęły. Nagle spod rolet do pokoju wpadło oślepiające światło, które zbudziło śpiącą dziewczynę. Kayla powoli otwierała oczy i wyglądała jakby wróciła wczoraj z imprezy gdzie za dużo wypiła. Jeżeli chodzi o alkohol, to Kayla nie należy do jaroszy. Czerwonowłosa usiadła na łóżku bardzo powoli.
-Aaaułaaa, moja głowa-Jęczała trzymając się za czoło. Nagle przed jej oczami pojawiła się ręka trzymająca szklankę z wodą. Dziewczyna dobrze znała tą maleńką rączkę w rękawiczce. Popatrzyła na przeciw i jej oczom ukazała się...
-Panienko Lissianno, co...ty tutaj robisz? Śmiertelnikom nie wolno wchodzić do naszego świata. Jeżeli ktoś się o tym dowie, to zabiją cię od razu. -Wyraz twarzy Kayli oraz jej głos świadczyło o tym, że nie żartowała. Jeszcze jedna rzecz nie dawała jej spokoju....Jak Lissianna znalazła przejście do piekła.
-Wczoraj wieczorem Sebastian wrócił do posiadłości i wszystko nam powiedział. Namówiłam go, żeby zabrał mnie i braciszka ze sobą jak będzie wracał do ciebie.
-Namówiła go Pani? Ale jak?
-Postawił nam ultimatum. Po pierwsze: Mamy się nie wychylać w waszym świecie, a po drugie: Chciał mieć z tobą wspólną sypialnię. Nie mam pojęcia po co...
Kayla zrobiła minę w stylu "Really Nygga?", po czym spytała gdzie znajduję się panicz Francis.
-Spokojnie, jest na korytarzu. Powiedział, że nie chce cię widzieć w tak żałosnym dla ciebie stanie.- To rozśmieszyło Kaylę i powiedziała, że jego też bardzo niemiło widzieć i powiedziała to tak głośno, żeby Francis to usłyszał
-Ale mniejsza z tym...proszę, napij się.
Czerwonowłosa sięgnęła po szklankę, która już od 5 minut stała przed jej oczami. Lekko przechyliła szklane naczynie, kiedy do pokoju weszła czteroosobowa grupa. Widząc wcześniej Francisa na korytarzu i Lissianę w sali, wszystkich zamurowało oprócz Sebastiana, który był za to odpowiedzialny. I cała historia zaczęła się od początku kiedy Nael zapytał się: "Co Państwo tutaj robią?!". Kiedy Lissianna wszystko opowiedział, trójka demonów popatrzyła gniewnie na starszego kolegę.
-No wiem wiem, no ale co ja miałem zrobić? Kiedy za pierwszym razem odmówiłem, panienka zaczęła płakać, także według mnie każdy z was by tak postąpił.- Sebastian nie miał żadnego poczucia winy, chociaż wiedział jak mogłoby się to skończyć. Wtedy drzwi do pokoju się otworzyły. W witrynie stał Francis, który patrzył na wszystkich tępym, a jednocześnie gniewnym spojrzeniem.
-Znudziło mi się sterczenie na korytarzu jak kołek-Powiedział opierając się o ścianę. Meredith, Daimon, Nael i Lissianna siedzieli przy łóżku Kayli, pytając jak się czuję, a Sebastian jak zawsze, wymieniał róże w wazonie. Cała sielanka została przerwana, przez ponownie otworzone drzwi. Postać nie była wysoka....Mniej więcej tego samego wzrostu co królewskie bliźnięta.
-Wreszcie cię znalazłem!....Ile można na ciebie czekać Sebastianie!? A obiecałeś, że nigdy mnie nie opuścisz!- krzyknęła osoba, zaciskając pięści- A ty Kayla, jak mogłaś zepsuć tą walkę!? Przez ciebie straciłem masę pieniędzy!
-A kim pan jest, że śmie pan na nią krzyczeć?!- Lissianna nie wytrzymała i puściła na obcego spojrzenie, jakie jeszcze w życiu nie zrobiła. Kayla nie mogła uwierzyć, że jej pani się zezłościła tylko dlatego, że ktoś nakrzyczał na jej kamerdynera.
-Jestem Ciel Phantomhive, jeden z największych biznesmenów w skali świata podziemnego. Nie słyszałaś o firmie "Phantom" produkującą zabawki?
-Nie miałam okazji
Ciel popatrzył na Francisa który zasypiał, ciągle oparty o ścianę. Zauważył u niego brak czarnych paznokci oraz brak pentagramu. Chłopak wściekł się niesamowicie. Szybkim ruchem złapał Lissiannę za nadgarstek i zdjął jej rękawiczki. Tak jak myślał...Brak czarnych paznokci i pentagramu.
-Kto śmiał wpuścić ludzi do naszego świata?!Śmiertelnicy mają tu wstęp wzbroniony!
Ciel kierował się w stronę wyjścia, kiedy nagle zatrzymała go Lissianna. Chłopak próbował przedostać się, lecz bez skutku. W ostateczności, Ciel odepchnął dziewczynę, która z kolei upadła na ziemie. Francisowi się to nie spodobało i rzucił się na Ciela w obronie swojej siostry. Szlachta zaczęła się szarpać i lać po twarzach. Po chwili do gry weszły pięści i nogi. Kiedy chłopcy upadli na ziemię, Meredith i Sebastian próbowali rozdzielić swoich panów. Kayla chciała pomóc leżącej na ziemi Lissiannie, otrzepać się z kurzu, lecz chwila nieuwagi, jej noga zaplątała się o prześcieradło i dziewczyna upadła na ziemie. Nael i Daimon śmiali się, ledwo utrzymując równowagę, lecz kiedy zobaczyli, że Kayla leży na podłodze, szybko pobieli by ją podnieść.
-------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Kiedy wszyscy się uspokoili, i bliźniaki przedstawiły się, to Ciel przeprosił Lissiannę i Francisa za niegodne siebie zachowanie wobec dziedziców tronu. Pod namową panienki zgodził się nie zawiadomić starszyzny o intruzach pod warunkiem, że rodzina królewska będzie reklamować zabawki firmy "Phantom".
Kiedy wszyscy wyszli by Kayla mogła odpocząć, okazało się, że jutro dziewczyna wychodzi z sali chorych i wraca do świata ludzi wraz ze swoimi przyjaciółmi. Ech...było gorąco czasami ale też śmiesznie.
Mam nadzieję, że seria odcinków w świecie demonów wam się podobała :). Jeśli tak to proszę pisać w komentarzach ;D

piątek, 8 maja 2015

Rozdział: 20

Przez kilka miesięcy Kayla nie dawała znaku życia. Wszyscy codziennie ją odwiedzali by sprawdzić czy ich przyjaciółka wybudziła się ze śpiączki, ale niestety jej stan się nie poprawiał. Każdego dnia Sebastian przychodził do niej, przynosząc codziennie jej ulubione czerwone róże.
Meredith z bólem patrzyła na swojego brata, który zawsze codziennie siadał obok łóżka Kayli, obejmując swoimi dłońmi jej dłoń, przykładając ją do swojej spuszczonej głowy. Czasami było wyraźnie słychać za drzwiami ciche szlochanie chłopaka. Męczył się strasznie z myślą, że czerwonowłosa nigdy się nie obudzi. Jedyne co wszystkim pozostało to czekanie na cud.
---------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Okolice spowijała ciemność, która wzbudzała niepewność i strach. Była tam zupełnie sama i czuła jak przytłacza ją samotność. Nagle poczuła jak coś zbliża się za jej plecami. Dziewczyna gwałtownie się odwróciła i zobaczyła... siebie podczas swojej walki finałowej. Kayla była przestraszona widząc jak wygląda jej druga osobowość.
Zjawa patrzyła się na nią swoimi czarno-czerwonymi oczami w taki sposób, jakby chciała pozbyć się niechcianego gościa. Miała wyostrzone kły i pazury, a jej włosy wyglądał jakby były rozczochrane. Prawdziwa Kayla zaczęła się powoli cofać, ale zjawa naśladowała ją i szła za nią.
-Co ci jest? Boisz się samej siebie?-zapytała opętana Kayla uśmiechając się złośliwie. W pewnym momencie prawdziwa czerwonowłosa przestała się cofać.
-To nieprawda, nie jesteś mną!- krzyknęła Kayla. Wraz z jej krzykiem rozległo się głośne echo.
-Naprawdę? A spójrz na to. Tak wyglądałaś podczas ostatniej walki- druga Kayla podniosła rękę pod którą ukazał się obraz pokazujący, jak Kayla się zachowywała podczas zawodów. Dziewczyna była przerażona widokiem swojego zachowania. Widziała przerażenie swoich przyjaciół i innych osób.
-A teraz pokaże ci co się dzieje z tobą teraz- opętana znowu podniosła rękę z której tym razem ukazał się moment w którym widać jak wszyscy stoją przed łóżkiem Kayli, zasmuceni.- W tym momencie, JA przejmuje władze nad tym ciałem- krzyknęła ciemna strona, po czym rzuciła się na prawdziwą Kaylę.
---------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Przyjaciele bardzo długo stali przy łóżku czerwonowłosej przygnębieni jak nigdy w życiu. Było już późno, więc Daimon, Meredith i Nael kierowali się w stronę wyjścia. Tylko Sebastian chciał zostać przy nieprzytomnej przez całą noc. Czarnowłosa nie mogła dalej patrzeć na cierpienie swojego starszego brata, więc podeszła do niego i położyła swoją rękę na jego ramieniu.
-Słuchaj, wiem, że się martwisz, ale musisz trochę odpocząć. Spokojnie, jutro też tu przyjdziemy-powiedziała Meredith, podnosząc brata z krzesła. Kiedy Daimon otwierał drzwi wyjściowe, nagle Kayla zaczęła głośno krzyczeć. Grupa była przerażona i szybko podbiegła do nieprzytomnej. Jej tatuaże zaczęły znowu się świecić, a po chwili gasły i tak co chwila. Nikt nie wiedział co trzeba robić więc Meredith znowu pobiegła po babcie Kaede. Czerwonowłosa trzymała mocno prześcieradło, szamocząc się jakby coś ją trzymało. Chłopaki próbowali przytrzymać dziewczynę by nie spadła z łóżka.Po krótkiej chwili Meredith wbiegła do pokoju z szamanką.
-Sebastian, twoja lewa ręka!- krzyknęła staruszka. Sebastian zdjął rękawiczkę i przyłożył ją do ust Kayli. Po paru sekundach, dziewczyna znowu spała normalnie.
---------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Walka między Kaylą a jej drugą osobowością trwała bardzo długo, więc prawdziwa nie miała tak dużo sił jak wcześniej. Do ledwo zipiącej powoli podchodziła ciemniejsza strona.
-Tutaj nie możesz mnie pokonać. To jest wymiar,w którym tylko ja mam władze.- powiedziała opętana, wyciągając spod czarnego płaszcza, który miała na sobie, wielki czarny miecz, jednocześnie podnosząc go- To koniec...- Ostrze szybko zbliżało się do głowy czerwonowłosej.... W ułamku sekundy, Kayla zatrzymała miecz gołymi rękami, jednocześnie bardzo szybko zabierając go z rąk swojej mrocznej strony. Zjawa nawet nie poczuła kiedy jej własna broń, wbiła się jej w brzuch.
-Co?....To niemożliwe....jak?....ty?....-powiedziała ciemna strona plując krwią. Czerwonowłosa popatrzyła na nią z pogardą, ściskając coraz mocniej rękojeść.
-Wygląda na to, że ty nie masz tak wielkiej władzy nad moim umysłem jak ci się wydawało-powiedziała Kayla, pchając miecz jeszcze głębiej w brzuch przeciwnika. Mroczna strona zniknęła, zmieniając się w pył.......Dziewczyna wygrała znacząco tą walkę.
---------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Sebastian był w szoku po ostatnim incydencie, więc wolał zostać z dziewczyną w przypadku kolejnego ataku złości. Było już po północy, chłopak nawet na chwilę nie spuścił oka. Bał się co będzie dalej. Nawet nie zauważył kiedy oczy skleiły mu się...............Obudziło go ciche jęczenie.
..............................To była Kayla, która podniosła się z łóżka o własnych siłach. Sebastian nie mógł uwierzyć, że czerwonowłosa jeszcze żyje! Jego serce było tak przepełnione szczęściem, że rzucił się na nią i za nic nie chciał puścić. Dziewczyna poczuła jak po jej szyi płyną łzy.
-Sebastian, dlaczego płaczesz?- zapytała Kayla tępym głosem. Sebastian podniósł głowę i popatrzył się na ukochaną ze łzami w oczach.
-To nic takiego. To tylko łzy szczęścia- odpowiedział chłopak, ponownie tuląc do siebie dziewczynę.

sobota, 2 maja 2015

Rozdział: 19

Kaylę zżerał wielki stres. To dzisiaj miała się odbyć walka finałowa na oczach całej szkoły i nie tylko. Jej przeciwnikiem była Seraphine, dziewczyna która jej nienawidzi za to, że Sebastian bardziej się interesuje czerwonowłosą niż nią. Od wielu lat toczą ze sobą wojnę, a teraz będą walczyć ze sobą na oczach prawie całego miasta. Po za tym chodzą plotki, że Seraphine dużo ćwiczyła do tego dnia, a Kayla bała się, że nie da rady jej pokonać.
Czerwonowłosa siedziała na swoim łóżku, patrząc się w podłogę. Jej ręce strasznie się trzęsły, jak nigdy. Dziewczyna czuła, że zaraz umrze przez nerwicę, gdy nagle było słychać pukanie do drzwi.
-Kayla jesteś tam?- To była Meredith. Czarnowłosa przyszła by pocieszyć koleżankę przed tak ważnym starciem. Dziewczyna zauważyła, że drzwi były otwarte, więc śmiało weszła do środka.

Zobaczyła swoją przyjaciółkę strasznie przygnębioną. Nigdy nie widziała jej w takim stanie. Zawsze to Kayla ją wspierała kiedy wyglądała tak samo, a teraz jest na odwrót. Meredith podeszła do czerwonowłosej, usiadła koło niej po czym przytuliła ją. Rodzina Michaelisów nigdy nie słynęła z troskliwości i czułości, ale czarnowłosa chciała pokonać swoją bezduszną naturę. Kayla czując bicie jej serca, również objęła przyjaciółkę, natomiast Meredith nie poczuła żadnego bicia tak jakby Kayla...wcale nie miała serca. Czarnowłosa przeraziła się chwilowo, kryjąc to przed dziewczyną.
-Chodź, już czas-powiedziała Meredith. Na te słowa Kayla pokiwała głową, po czym obydwie wstały z łóżka, kierując się w stronę drzwi. Czerwonowłosa zamknęła je na kluczyk, po czym udała się w stronę głównych drzwi areny razem z Meredith.
Dziewczyna stanęła przed wielkimi drzwiami, które za chwile miały się przed nią otworzyć. Na pożegnanie Meredith ponownie przytuliła się do Kayli po czym udała się na trybuny. Czerwonowłosej ciężko było przełykać ślinę przez stres, ale niestety musiała to przełamać i pokazać, że jest nie do pokonania. Usłyszawszy trzeci dzwonek, popatrzyła się na sufit myśląc o swoich przyjaciołach i o Lissianie. Jej uroczy wygląd i słodkie zachowanie pozwalały jej się zrelaksować. W pewnej chwili drzwi zaczęły się powoli otwierać. Dziewczyna ruszyła na przód...

Słychać było krzyki wszystkich ludzi, którzy przyszli kibicować zawodniczkom. Wyraźnie Kayla słyszała swoich przyjaciół. Ciężko było ich nie usłyszeć, ponieważ Daimon nie wiadomo jak, przyniósł na stadion plastikową wuwuzele. Uczestniczki patrzyły na siebie gniewnymi spojrzeniami. Obydwie wiedziały, że zaraz zacznie się "Dance Macabre" (Taniec Śmierci).
-I co Seraphine? Myślisz, że ćwiczenia ci pomogą?-Kayla chciała trochę podroczyć się z rywalką by się jeszcze raz zrelaksować.
-Pierdol się!-odkrzyknęła Seraphine z rozwścieczoną miną. Na trybunałach było słychać od męskiej publiczności głośne "UUuuuu". Kayla uśmiechnęła się natomiast pod nosem.
-Chyba cię- na te słowa wyrażone przed czerwonowłosą, na arenie było słychać bardzo głośne śmiechy. Nawet Sebastian pod nosem trochę się śmiał. Na takie upokorzenia Seraphine nie mogła sobie dłużej pozwolić. Przysięgła sobie, że dzisiaj zabije swoją przeciwniczkę na tej arenie i to na poważnie.
Na dźwięk gongu, blondynka rzuciła się na Kaylę ze sztyletem w ręku, który wyciągnęła spod podwiązki na prawej nodze.
Czerwonowłosa nie spodziewała się, że zaatakuję ją z taką szybkością. Rzeczywiście Seraphine ćwiczyła tylko dlatego by...udowodnić Sebastianowi, że jest lepsza od Kayli. To na dziewczynie nie robiło wrażenia i nie obchodziły ją ambicje przeciwniczki...chciała ją po prostu pokonać. Kayla chciała jeszcze dopiec rywalce jak tylko ją obali. Po kilku zadanych, nietrafnych atakach, czerwonowłosej udało się przewrócić blondynkę na ziemie.
-Zapomniałam ci powiedzieć najważniejsze-Kayla wolno podeszła do Seraphine i wyszeptała jej coś do ucha. W blondynce coś pękło, ponieważ wybuchła w niej wielka agresja. Seraphine udało się w końcu drasnąć Kaylę w okolicę pępka. Drasnęła jeden z jej tatuaży, który był najbardziej wrażliwy ze wszystkich, ponieważ od razu zaczął świecić na fioletowo, a zaraz po nim, tatuaże na ramionach. Kayla przejechała ręką po swoim brzuchu i popatrzyła na swoją zakrwawioną dłoń. Dziewczyna czuła jakby w środku coś jej się gotowało. Czuła też jak traci nad sobą panowanie.

Przyjaciele wraz z Sebastianem patrzyli na to z przerażeniem. W jednej chwili ich przyjaciółka zmieniała się w bestie. Jej tęczówki zmieniły kolor na czerwony a gałki oczne na czarny. Jej małe kły nagle urosły i zmieniły rozmiar na zęby jak u tygrysa szablo zębnego. Na dodatek jej ciało otaczała mroczna aura.
Po chwili milczenia, Kayla nagle pobiegła w stronę rywalki, łapiąc ją za głowę i podnosząc ją ponad ziemią i rzucając nią w mur areny. Seraphine straciła przytomność pod odłamkami muru, które na nią upadły. Kayla zaczęła nagle głośno ryczeć jakby to nie był jej głos ani nie ta sama osoba. Meredith z przerażeniem podniosła się z miejsca i pobiegła po babcie Kaede. Może ona mogłaby pomóc Kayli. W końcu czarnowłosa znalazła staruszkę w punkcie medycznym.
Kiedy zasapana dziewczyna powiedziała babci co się stało, Kaede od razu pobiegła w stronę areny razem z Meredith. Staruszka widząc co jest nie tak podbiegła do stolika Jury.
-Sebastianie, musisz ze mną pójść.-powiedziała Kaede biegnąc z chłopakiem w stronę swojej wnuczki. Byli zaledwie 10 metrów od dziewczyny.
-Sebastian, potrzebna mi będzie twoja ręka z pentagramem. Podaj mi ją- powiedziała babcia. Chłopak bez zastanowienia podał dłoń szamance. Kaede szybko chwyciła jego dłoń i w środek jego pentagramu wbiła strzykawkę z jakąś substancją, która zaczęła bardzo piec Sebastiana.
-Dobrze teraz zasłoń tą ręką usta Kayli, po czym pomyśl o niej w normalnej formie-powiedziała babcia. Chłopak powoli podchodził do dziewczyny od tyłu,
po czym gwałtownym ruchem zasłonił jej usta. Kayla przez chwile stawiała opór, ale po chwili straciła przytomność. Jej tatuaże przestały się świecić, wielkie kły wraz ze strasznymi oczami zniknęły. Szamanka wiedziała, że już wszystko w porządku.

Kayla wraz z Seraphine zostały przeniesione do punktu medycznego tylko że Kaylę dali do prywatnej sali. Sebastian siedział przy czerwonowłosej, trzymając ją za rękę, czekając aż się obudzi. Wiedział też, że kiedy odzyska świadomość czeka ją sługa i poważna rozmowa....

środa, 1 kwietnia 2015

Rozdział: +18 DLA DOROSŁYCH (Z DEDYKACJĄ DLA ELI)

Czerwonowłosa leżała na łóżku przez parę godzin. Nawet nie poczuła kiedy nastąpił wieczór. Dzisiaj miał się odbyć w bankiet z okazji rundy finałowej i zbliżającego się końca turnieju. Kaylę nie interesowały takie imprezy więc wolała zostać w pokoju i odpoczywać sobie przed jutrzejszym dniem. Z drugiej strony chciała się zabawić we własnym towarzystwie, ponieważ Nael, Daimon i Meredith byli na bankiecie.
Wyszła nie zamykając za sobą drzwi, kierując się na wschodnie skrzydło. Słyszała o nowo otwartym barze "Mammon" zaraz przy głównym holu. Ta wyprawa trwała ok 7 minut. Ogółem w środku baru jest bardzo przyjemnie, górował tam przede wszystkim wystrój w stylu Reagge (wszystko było widać przez szklane ściany) . Dziewczyna bez zastanowienia weszła do środka, a na dzień dobry odpowiedział jej znajomy głos.
-Kogo moje oczy widzą! Miło cię widzieć Kayla!- był to głos chłopaka, który był trochę zjarany. Czerwonowłosa podeszła do lady, a zza niej wyskoczył ciemnoskóry chłopak.
-Ariok?! Co ty tu robisz?! Wszyscy myśleli, że wyjechałeś poza miasto kiedy cie wywalili ze szkoły za ten ostatni wybryk-Kayla z niedowierzaniem patrzyła na znanego jej chłopaka. Kiedyś chodzili do tej samej klasy, ale rok temu Ariok został wyrzucony za puszczanie petard pod sekretariatem, dlatego, że był zagrożony z trzech ścisłych przedmiotów, a jemu nie pozwolili poprawiać, bo według nich było za późno.
-No bo wyjechałem ale po pół roku wróciłem i za zarobioną kasę otworzyłem sobie tutaj bar-odpowiedział chłopak- Ale mniejsza z tym, proszę na mój koszt.-powiedział, stawiając na blacie drinka.
Ariok to wielki fan Reggae i Boba Marleya, poza tym łatwo można to zauważyć. Chłopak miał ciemno-brązowe dredy do pasa i niedługą bródkę. Był ubrany w czarną koszulkę z marihuaną na środku, zielone dresy i w biało-zielone Nike'i. Ciemnoskóry brunet nie ma łatwego charakteru, ale po zapaleniu swojej dziewczyny Marysi robi się wyluzowany.
Kiedy chłopak postawił drinka, schylił się i wyciągnął spod lady skręta, wziął go do ust po czym zapalił go. Po krótkim zaciągnięciu się, zaczął się dusić jednocześnie się śmiejąc.
-Ale dobry towar, musisz tego spróbować, chcesz?-zapytał Ariok podając Kayli skręta, lecz ona odmówiła...nie chciała palić tylko z nim porozmawiać.
Mieli sobie wiele do powiedzenia. Kayla zaczeła mówić o tym, że żyje teraz w świecie ludzi jako lokaj wraz z Meredith, Naelem, Daimonem i Sebastianem i mówiła jeszcze o innych rzeczach, które rozbawiały chłopaka. Po paru minutach Ariok sam zaczął mówić, jak zrobił karirę w agencji reklamowej, dzięki której zdobył tak duże pieniądze na realizacje swoich marzeń. Cała sielanka trwała około godziny.
Przyjaciele rozmawiali i śmiali cię co chwilę z samych siebie.
Całą tą miłą atmosferę zauważył przechodzący obok Sebastian, który patrzył przez szybę z niedowierzaniem...nie mógł uwierzyć, że Ariok wrócił do miasta. Nie przepadał za nim od kiedy Kayla cały czas robiła z nim te głupie żarty w szkole. Czuł się po prostu zazdrosny i odepchnięty...nie chciał by koszmar sprzed roku się powtórzył. Czarnowłosy w tym momencie nie kontrolował swoich emocji i pełen gniewu wszedł do środka.
-Oooo cześć Seba, siadaj, pogadamy sobieee...-powiedział Ariok, który już się zjarał i czuł się a maksa wyluzowany, lecz Sebastianowi nie było teraz do śmiechu.
-Przepraszam, ale Kayla ze mną wychodzi w tej chwili!!!-krzyknął czarnowłosy, łapiąc Kaylę za rękę i wyprowadzając ją z baru. Szedł bardzo szybko, mocno ściskając czerwonowłosą za nadgarstek. Chciał porozmawiać z nią na osobności, więc zaprowadził ją do swojego pokoju. Kiedy byli w u Sebastiana, chłopak puścił Kaylę, która pod wpływem szarpaniny upadła na podłogę.
-Dlaczego z nim rozmawiałaś, przecież pamiętasz co on chciał z nami zrobić!!- jego ton podwyższał się z każdym zdaniem. Czerwonowłosa czuła przerażenie w głębi serca.- Nie pamiętasz, że on próbował nas wszystkich spalić żywcem?!...PYTAM SIĘ WIĘC MI ODPOWIEDZ!!!-Sebastian osiągnął maksymalny poziom furii w sobie. Kayla miała głowę spuszczoną w dół...po krótkiej ciszy było słychać ciche szlochanie.
-Widzisz, dlatego ci ciągle w pełni nie ufam... Ciągle mnie krzywdzisz fizycznie i psychicznie-powiedziała zapłakana Kayla podnosząc głowę. Chłopak zdał sobie sprawę, że nie uważał na słowa. Obiecał jej, że nigdy już jej nie skrzywdzi, ale niestety złamał obietnicę. Ich związek zmierzał ku rozpadowi, a Sebastian tego nie chciał. Podszedł do dziewczyny, podniósł z ziemi i przytulił do siebie.
-Przepraszam...nie powinienem na ciebie krzyczeć-wyszeptał chłopak. Kayla również go przytuliła, jednocześnie wybaczając mu. Wiedziała, że jest zbyt miękka dla niego i musi to w sobie zmienić, ale nie dawała rady ponieważ za bardzo go kochała.
Sebastian na przeprosiny pocałował ją delikatnie w usta, a po chwili był gotów do bardziej śmielszych kroków. Objął dziewczynę w pasie, podnosząc ją nisko nad ziemią i zaniósł ją w stronę swojego łóżka. Kayla nie zdawała sobie sprawy co zamierza jej ukochany. W jednej chwili, Sebastian położył ją na świeżej pościeli o bordowym kolorze. Czarnowłosy zaczął nad Kaylą wisieć opierając się o materac rękami.
Sebastian zaczął całować ją coraz namiętniej i gwałtowniej. Zaczął po chwili zdejmować z niej bluzkę. Dziewczyna zaczęła zdawać sobie sprawę co chłopak chce zrobić.
-Puszczaj mnie w tej chwili. Ja nie chce...-Kayla zaczęła się szarpać, lecz niestety na marne. Sebastian był od nie znacznie silniejszy.
-Przestań się już opierać. Wiem, że tego chcesz, a ja mogę ci to dać. Wystarczy mi jedno twoje słowo-powiedział po cichu chłopak, ściągając dziewczynie spodnie. Patrzył na jej wyrzeźbione, opalone ciało i czerwoną bieliznę która sprawiała u Sebastiana podniecenie. Kayla była cała czerwona na twarzy z zawstydzenia, lecz nie chciała być czarnowłosemu dłużna, więc zaczęła rozpinać jego koszulę. Sebastian miał bardzo wyrzeźbiony i umięśniony tors, który nie był tak opalony jak ciało Kayli.
Chłopak posadził dziewczynę na łóżku i odwrócił ją do siebie plecami. Kayla miała tatuaże, zaczynające się na plecach, a kończące się na nadgarstkach. Sebastian patrzył na jej plecy przez chwilę.
-Skąd masz te tatuaże?- zapytał czarnowłosy. Kayla odwróciła głowę w jego stronę z przygnębionym wyrazem twarzy.
-Nie mam pojęcia. Kaede mi mówiła, że mam je od swoich narodzin- odpowiedziała czerwonowłosa, głaszcząc się po swoje tatuaże na prawym ramieniu. Po tej krótkiej rozmowie chłopka znów zaczął działać. Całował ją po karku i delikatnie zjeżdżał wargami w dół, aż dotarł do stanika. Kiedy zębami zaczął go rozpinać, Kayla czuła przyjemne mrowienie. Gdy stanik spadł, Sebastian położył na łóżku dziewczynę brzuchem do góry. W jego oczach wyglądała tak niewinne i delikatnie...taką Kaylę chciał zobaczyć przez całe życie.
Sebastian zaczął całować ją po szyi, po obojczykach i wokół piersi. Dziewczyna zaczęła wzdychać kiedy, czarnowłosy zaczął schodzić niżej. Kayla zauważyła, że Sebastian przesadza, kiedy zaczął zdejmować spodnie.
-Nie!...rozmyśliłam się...yyy nie chce tego proszę, zostaw mnie- powiedziała Kayla przerażonym głosem. Zdawała sobie sprawę, że seks to poważna sprawa i bała się najgorszego...ciąży. Sebastian nie chciał słyszeć sprzeciwu. Bardzo pragnął dać swojej ukochanej coś czego nie zapomni do końca życia.
-Nie bój się, postaram się być delikatny-odpowiedział Sebastian uśmiechając się fałszywie. Kayla wiedziała, że kłamie i tym bardziej tego nie chciała, mimo, że wypiła parę drinków w barze Arioka to i tak zachowywała zdrowy umysł. Prosiła chłopaka by tego nie robi, ponieważ boi się konsekwencji, ale za każdym razem kiedy go błagała, on jeszcze bardziej jej pragnął. Dziewczyna wiedziała, że nie odwoła tego co zaczęła. Postanowiła, że jakoś przezwycięży ból i da Sebastianowi to co chce....
....W pewnym momencie poczuła jak Sebastian w nią wszedł.
Czuła wielki ból, ale po paru chwilach czuła się swobodnie i przyjemnie. W jednej chwili stali się jednym ciałem i oboje nie chcieli, żeby to się skończyło. Poruszali się jednym tempem i oboje odczuwali tą samą przyjemność. Sebastian po chwili położył się na swojej ukochanej, łapiąc ją w talii.
Podniósł się razem z nią i usiedli (tylko, że ona na nim).

Sebastian by być bardziej kreatywny zaczął całować ją po całej szyi. Uczucie między nimi rosło coraz bardziej z każdym ruchem ich ciał. No ale niestety ten czas skończył się po godzinie czasu, kiedy obydwoje doszli.
Zaczęli wspólnie sapać ze zmęczenia. Nawet nie zauważyli kiedy wspólnie zasnęli, przykryci kołdrą i wtuleni do siebie.
-------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Następnego dnia Kayla obudziła się koło śpiącego jeszcze Sebastiana. Przypomniała sobie, że dziś ma walczyć z Seraphine w rundzie finałowej, więc szybko się ubrała, pocałowała Sebastiana w policzek i wyszła z pokoju. Kiedy szła zauważyła Meredith, która szła w kierunku pokoju Daimona. Na widok czerwonowłosej koleżanki pomachała jej na dzień dobry.
-Witaj Kayluś, jaki ci minął wieczór?...A co ty masz taką dziwną minę?- zapytała Meredith patrząc ze zmartwieniem na przyjaciółkę.
-Wiesz coś mnie tyłek bardzo boli-Powiedziała Kayla po czym poszła w stronę swojego pokoju trzymając się za swoje cztery litery.

poniedziałek, 30 marca 2015

Rozdział: 17

Dni turnieju przemijały bardzo szybko. Kayla widziała wszystkie walki Sefaphine i zauważyła u niej wielką poprawę. Tak samo było na odwrót. Dziewczyny regularnie ćwiczyły do rundy finałowej, który zakończy cały turniej, ale nie miały dużo czasu. Meredith też nie miała łatwo po tym o czym się dowiedziała o sobie. Kaede cały czas bierze ją na treningi nad jeziorem Agrat.
Co prawda potrafi już unieść wodę, tworząc z niej barierę, potrafi również zamienić wodę w lodowe sople, ale to nie wystarczy. Sebastian z zainteresowaniem patrzył jak Kayla trenuje z manekinami treningowymi.
Koordynacja i styl, jaki występuje w jej atakach nie ma sobie równych. To wygląda jakby dziewczyna drażniła się z przeciwnikiem. Dla chłopaka ten widok był jak kojący balsam. Miał mieć dzisiaj spotkanie z innymi sędziami w sprawie rundy finałowej, ale małe spóźnienie nikomu nie zaszkodzi. Otrząsnął się wtedy kiedy zauważył, że Kayla wychodzi z sali.
Chłopaka ogarnęło przerażenie, ponieważ nie wiedział gdzie się schować, więc zaczął improwizować i wskoczył na sufit. Kiedy dziewczyna wyszła z pokoju i zamknęła za sobą drzwi chciała ruszyć na zachodnie skrzydło budynku, ale nagle coś ją zatrzymało. Zaczęła poruszać nosem jak królik.
-Myślałeś, że cię nie wyczuje? Heh...śmieszny jesteś-powiedziała Kayla, kierując wzrok na sufit, gdzie wisiał czarnowłosy.
Zapomniał o tym, że jego dziewczyna posiada bardzo czuły węch i potrafi wyczuć każdego.-Czemu mnie podglądałeś?
-Ummm...jakby ci to wytłumaczyć...Jestem z tobą w związku, chyba mogę cię teraz legalnie podglądać!-wykrztusił z siebie Sebastian zeskakując z sufitu. W głowie dziewczyny zapaliła się lampka.
-Teraz?...Legalnie?...-zapytała dziewczyna. Chłopak przed chwilą zdał sobie sprawę, że właśnie się wydał.-Spokojnie...nie gniewam się na ciebie.
-Naprawdę? Uff...nawet nie wiesz jak mi ulżyło-odparł Sebastian trzymając się za klatkę piersiową przy okolicy serca. Kayla nagle odwróciła wzrok prosto na chłopaka. Popatrzyła na niego przez chwilę otępiałym wzrokiem, po czym poszła w swoją stronę.
Nagle w Sebastianie uruchomiła się jakaś reakcja przez którą, chłopak złapał ją za rękę i przyparł do ściany odcinając jej drogę ucieczki przez ręce.
-Zauważyłem, że od czasu kiedy się pogodziliśmy, jesteś dla mnie bardziej oschła, dlaczego?-zapytał zaniepokojony chłopak.
Czerwonowłosa zaśmiała się bezgłośnie pod nosem.
-Heh, ponieważ nie wierzę ci jeszcze w zupełności, po tym ostatnim wybryku-powiedziała dziewczyna patrząc na niego ozięble. Teraz Sebastian wiedział o co chodzi Kayli...była po prostu zazdrosna, że nie zrobił "tego" jeszcze z nią.

-Zaraz zupełnie mi zaufasz...-po tym słowach Sebastian skradł pocałunek z ust Kayli. Jej usta miały smak różanej pomadki "bebe". Dziewczyna na początku stawiała opór uderzając pięściami w jego klatkę piersiową. Już miała oddać ostateczne uderzenie, kiedy Sebastian złapał ją za nadgarstek i jej dłoń położył na swoim karku. Po chwili dziewczyna przyłożyła drugą dłoń, i zaczęła czochrać jego czarne włosy. Sebastian wiedział, że Kayla już nie będzie uciekać więc objął ją w pasie, głaskając jej biodra.
Tą miłą chwile przerwał jeden z ochrony. Był zszokowany widząc jak sędzia całuje się z uczestniczką turnieju.
-Panie Sebastianie...reszta sędziów się o pana niepokoi. Wysłali mnie, żebym pana poszukał-powiedział ochroniarz. Kayla od razu się ogarnęła i odeszła stamtąd jak najszybciej. Sebastian był załamany i wściekły, ponieważ stracił idealną okazję na "konsumpcje", ale oczywiście ktoś musiał mu przeszkodzić.
-Co! Mam prawo do prywatności z ukochaną osobą tak czy nie?!-powiedział pełen złości chłopak. Ochroniarz wystraszył się tak mocno, że stracił mowę na pewien czas. Jedyne co zrobił to pokazał ręką, że Sebastian ma pójść przodem.

---------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Kayla bardzo szybko wróciła do swojego pokoju, zamykając z hukiem drzwi. Była zawstydzona, że ktoś przyłapał ją i Sebastiana na obściskiwaniu się na korytarzu, ale wiedziała też, że może się to roznieść po całej szkole...w sumie...dziewczynie pojawił się na twarzy szeroki uśmiech, ponieważ wyobrażała sobie jak się zachowa Seraphine kiedy się o tym dowie.
W końcu dziewczyna otrząsnęła się ze swoich marzeń i odzyskała rozsądne myślenie. Położyła na stoliku przy drzwiach swój bidon z wodą i ręcznik, który zabrała ze sobą na trening i położyła się na swoim łóżku. Ten krótki, a w sumie przyjemny czas z Sebastianem sprawił, że dziewczyna szybciej zasnęła.