piątek, 31 października 2014

Rozdział 4

Meredith zszokowana szybkim nadejściem kolegów i starszego brata nie mogła wydusić z siebie żadnego słowa. Normalnie całkowity paraliż.
-Meruś, a gdzie jest nasza droga Kayla?- Spytał Daimon szeroko się uśmiechając licząc na szybkie przybycie przyjaciółki.
-K- Kayla…  - Ściągnęła brwi w lekkim zamyśleniu, jednocześnie starając się wyrwać z uścisku chłopaka. - Jest w kuchni i robi śniadanie - Powiedziała Mer trochę się jąkając, co nigdy jej się nie zdarzyło. - Zaprowadzę was.
Grupa idąca do kuchni, która znajdowała się w zachodnim skrzydle pałacu oglądała dokładnie zdobione filary, freski na ścianach i obrazy w pozłacanych ramach. Nael zatrzymał się przed portretem rodziny Penhallow, przez co reszta również stanęła.
-Mer, którym z tych dzieciaków zawarłaś pakt? - Spytał Nael patrząc uważnie swoimi zielonymi oczyma na portret.
-Z tym chłopakiem obok królowej. - Meredith wskazała dłonią na wizerunek Francisa.
-Nie chce wam przeszkadzać, ale mamy spotkać się z Kaylą - Powiedział Sebastian stojąc z boku niezainteresowany w ogóle obrazem.
-A ty co się śpieszysz do Kayli? - zapytał Daimon z lekkim uśmiechem. Sebastian zamiast odpowiedzieć na pytanie, zarumienił się odwracając głowę w przeciwną stronę.
-Co cię to obchodzi? – Strzepnął niewidzialny kurz ze swojego ubrania. - Po prostu nie interesuje mnie ten portret – Rzekł Sebastian, stanowczym krokiem idąc w stronę kuchni .Nael podszedł do Meredith i szepnął jej na ucho.
- Wiesz, że jak się dowiedział, że idziemy z wizytą do ciebie i Kayli to jak szybko biegł do portalu by dostać się do świata ludzi? Ledwo dogoniliśmy go z Daimon’em i nie jestem pewien czy do ciebie tak zasuwał. Czy coś ich łączy?- Nael był tym bardzo zaciekawiony z resztą wyraźnie było widać. Uwielbiał wszystko wiedzieć, jego analityczny umysł rządny był nowych informacji.
Czarnowłosa wlepiła w niego lekko zdezorientowane spojrzenie.
- Sebastian to mój brat, a Kayla to moja najlepsza przyjaciółka. To po prostu niemożliwe, a poza tym Kayla to twarda dziewczyna ciężko zdobyć jej serce.- Westchnęła idąc za Sebastianem z Daimon;em i Nael’em.
Kuchnia znajdowała się na końcu korytarza ostanie drzwi po prawej. Kiedy weszli, po pomieszczeniu roznosiły się piękne i słodkie zapachy. Aż miło było tu zostać. Daimon’owi nawet ślina leciała z ust, a Nael tylko z rozbawieniem kręcił głową obserwując innych. Kayla usłyszała jak drzwi się otwierały i zamykały.
- Meredith, jak już tu jesteś to podaj mi dwa słupki wanilii, bo mi się wydaję że te ciastka będą miały słaby aromat.
-Według mnie aromat jest bardzo przyjemny i wyraźny - powiedział głośno Daimon szeroko uśmiechając się w stronę koleżanki. Kayla gwałtownie się odwróciła w stronę drzwi. Jak zauważyła chłopaków, była zaskoczona, że już w pierwszy dzień mają gości.
-Co wy tu robicie? - spytała Kayla uśmiechając się delikatnie.
-Jak to co stęskniliśmy się za tobą Kayluś - powiedział Daimon i mocno przytulił Kaylę, tak, że prawie nie mogła oddychać.
-W szkole jest nudno bez naszych wspólnych szkolnych wybryków z których to zwykle ja i Meredith ratowaliśmy wam skórę. - powiedział Nael opierając się o ścianę.
-A co ja umarłam? Jak dobrze pójdzie to szybko z Mer wrócę do szkoły. A tak w ogóle Meredith możesz tu podejść? - spytała Kayla . Czarnowłosa podeszła śmiało do przyjaciółki. Kayla powiedziała po cichu – Słuchaj, możesz zabrać naszych gości do salonu, bo tutaj jest trochę brudno.
W odpowiedzi Meredith kiwnęła jej głową. Podeszła do drzwi i wypchnęła demony z pomieszczenia.
W tym czasie Kayla wyszła z kuchni tylnym wejściem, które jest blisko sypialni Lissiany. Dziewczyna chciała obudzić swoją panią na śniadanie i poinformować ją o gościach. Kiedy weszła do pokoju zauważyła, że w łóżku nikogo nie było, leżała tylko kartka na poduszce. Kayla podeszła i przeczytała jej treść. Nagle nią wstrząsnęło i szybko pobiegła do salonu by poinformować resztę o danej sytuacji. Gdy weszła do pokoju, jej przyjaciele siedzieli na fotelach, śmiali się i popijali herbatę. Kiedy wszyscy zauważyli zdyszaną koleżankę w progach drzwi pokazującą kartkę, Meredith wzięła papier od Kayli i zaczęła na głos czytać.
- Zapraszam serdecznie wszystkich mieszkańców tej pięknej posiadłości na ślub Lissiany Penhallow i Stewarda Silent’a jutro o godzinie siedemnastej. Serdecznie zapraszam. Baron Silent.
Wszystkich ogarnął wstrząs i nastąpiła głucha cisza.
-Kayla, pomogę ci odzyskać panienkę Lissianę. – Powiedział Sebastian tym samym zrywając się z fotela.
-Nie Sebastian, dzięki za twoją propozycję, ale to moja pani i ja ją uratuje. Za pierwszym razem nie udało mi się wybić całej mafii, ale drugi raz tego samego błędu nie popełnię - powiedziała Kayla, patrząc w stronę portretu Lissiany wiszącego przy kominku, po czym, wyszła z pokoju i udała się w stronę drzwi frontowych.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz