Meredith zszokowana szybkim nadejściem kolegów i starszego
brata nie mogła wydusić z siebie żadnego słowa. Normalnie całkowity paraliż.
-Meruś, a gdzie jest nasza droga Kayla?- Spytał Daimon
szeroko się uśmiechając licząc na szybkie przybycie przyjaciółki.
-K- Kayla… - Ściągnęła
brwi w lekkim zamyśleniu, jednocześnie starając się wyrwać z uścisku chłopaka.
- Jest w kuchni i robi śniadanie - Powiedziała Mer trochę się jąkając, co nigdy
jej się nie zdarzyło. - Zaprowadzę was.
Grupa idąca do kuchni, która znajdowała się w zachodnim
skrzydle pałacu oglądała dokładnie zdobione filary, freski na ścianach i obrazy
w pozłacanych ramach. Nael zatrzymał się przed portretem rodziny Penhallow,
przez co reszta również stanęła.
-Mer, którym z tych dzieciaków zawarłaś pakt? - Spytał Nael
patrząc uważnie swoimi zielonymi oczyma na portret.
-Z tym chłopakiem obok królowej. - Meredith wskazała dłonią
na wizerunek Francisa.
-Nie chce wam przeszkadzać, ale mamy spotkać się z Kaylą - Powiedział
Sebastian stojąc z boku niezainteresowany w ogóle obrazem.
-A ty co się śpieszysz do Kayli? - zapytał Daimon z lekkim
uśmiechem. Sebastian zamiast odpowiedzieć na pytanie, zarumienił się odwracając
głowę w przeciwną stronę.
-Co cię to obchodzi? – Strzepnął niewidzialny kurz ze swojego
ubrania. - Po prostu nie interesuje mnie ten portret – Rzekł Sebastian, stanowczym
krokiem idąc w stronę kuchni .Nael podszedł do Meredith i szepnął jej na ucho.
- Wiesz, że jak się dowiedział, że idziemy z wizytą do
ciebie i Kayli to jak szybko biegł do portalu by dostać się do świata ludzi?
Ledwo dogoniliśmy go z Daimon’em i nie jestem pewien czy do ciebie tak zasuwał.
Czy coś ich łączy?- Nael był tym bardzo zaciekawiony z resztą wyraźnie było
widać. Uwielbiał wszystko wiedzieć, jego analityczny umysł rządny był nowych
informacji.
Czarnowłosa wlepiła w niego lekko zdezorientowane
spojrzenie.
- Sebastian to mój brat, a Kayla to moja najlepsza
przyjaciółka. To po prostu niemożliwe, a poza tym Kayla to twarda dziewczyna
ciężko zdobyć jej serce.- Westchnęła idąc za Sebastianem z Daimon;em i Nael’em.
Kuchnia znajdowała się na końcu korytarza ostanie drzwi po
prawej. Kiedy weszli, po pomieszczeniu roznosiły się piękne i słodkie zapachy.
Aż miło było tu zostać. Daimon’owi nawet ślina leciała z ust, a Nael tylko z
rozbawieniem kręcił głową obserwując innych. Kayla usłyszała jak drzwi się
otwierały i zamykały.
- Meredith, jak już tu jesteś to podaj mi dwa słupki wanilii,
bo mi się wydaję że te ciastka będą miały słaby aromat.
-Według mnie aromat jest bardzo przyjemny i wyraźny - powiedział
głośno Daimon szeroko uśmiechając się w stronę koleżanki. Kayla gwałtownie się
odwróciła w stronę drzwi. Jak zauważyła chłopaków, była zaskoczona, że już w
pierwszy dzień mają gości.
-Co wy tu robicie? - spytała Kayla uśmiechając się
delikatnie.
-Jak to co stęskniliśmy się za tobą Kayluś - powiedział
Daimon i mocno przytulił Kaylę, tak, że prawie nie mogła oddychać.
-W szkole jest nudno bez naszych wspólnych szkolnych
wybryków z których to zwykle ja i Meredith ratowaliśmy wam skórę. - powiedział
Nael opierając się o ścianę.
-A co ja umarłam? Jak dobrze pójdzie to szybko z Mer wrócę
do szkoły. A tak w ogóle Meredith możesz tu podejść? - spytała Kayla .
Czarnowłosa podeszła śmiało do przyjaciółki. Kayla powiedziała po cichu –
Słuchaj, możesz zabrać naszych gości do salonu, bo tutaj jest trochę brudno.
W odpowiedzi Meredith kiwnęła jej głową. Podeszła do drzwi i
wypchnęła demony z pomieszczenia.
- Zapraszam serdecznie wszystkich mieszkańców tej pięknej
posiadłości na ślub Lissiany Penhallow i Stewarda Silent’a jutro o godzinie siedemnastej.
Serdecznie zapraszam. Baron Silent.
Wszystkich ogarnął wstrząs i nastąpiła głucha cisza.
-Kayla, pomogę ci odzyskać panienkę Lissianę. – Powiedział
Sebastian tym samym zrywając się z fotela.
-Nie Sebastian, dzięki za twoją propozycję, ale to moja pani
i ja ją uratuje. Za pierwszym razem nie udało mi się wybić całej mafii, ale
drugi raz tego samego błędu nie popełnię - powiedziała Kayla, patrząc w stronę
portretu Lissiany wiszącego przy kominku, po czym, wyszła z pokoju i udała się
w stronę drzwi frontowych.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz