poniedziałek, 16 marca 2015

Rozdział: 14

Chłopaki od razu trafili do sali chorych gdzie zajęła się nimi profesjonalna opieka medyczna. Mieli wiele siniaków i zadrapań, ale nie było to zagrożeniem dla życia. Obok Daimona siedziała zaniepokojona Meredith, która delikatnie głaskała go po głowie.
 Przy Naelu siedziała Kayla i nie wyglądała jakby zależało jej na kolegach. Mimo, że patrzyła na blondyna myślała tylko o walce między nią, a Seraphine. Słyszała, że ostro ćwiczyła na zaawansowanym treningu, a swoje własne ćwiczenia odwołała z powodu przyjaciół. A oprócz tego dalej myślała o Sebastianie i o jego niedopuszczalnym wybryku.
 Była zdziwiona ponieważ jeszcze nie widziała go na korytarzu. Może jest zbyt zajęty sprawami dotyczącymi zawodów, albo jej unika, żeby nie było bójki na oczach wszystkich jury i zawodników. W tym momencie do sali weszła Kaede. Jest ona tak zwaną "szamanką" całego królestwa piekielnego. Była ona dla Kayli jak babcia, ponieważ rudowłosa od dziecka nie miała nikogo, dopiero Kaede wzięła ją do domu i wychowuje Kaylę do tej pory.
-Witajcie dziewczynki miło, że przyszliście do chłopców, ale nie martwcie się, za niedługo odzyskają przytomność- powiedziała szamanka uśmiechając się w stronę swojej podopiecznej.
-...Babciu Kaede mogłabym z tobą porozmawiać na korytarzu?-zapytała rudowłosa. Kaede uśmiechnęła się pokazując głową, że za chwile tylko zajmie się poszkodowanymi.
Nikt się nie spodziewał remisu w ich pojedynku i to pierwszego w historii. Każdy obstawiał na Daimona, ale tłum był zaskoczony, że Nael zrobił tak duże postępy. Kuracja trwała co najmniej 10 minut. Po kontroli szamanka pokazała podopiecznej, że teraz mogą porozmawiać. Kayla i Kaede wyszły z sali, a Meredith chciała zostać przy chłopakach gdyby jeden z nich się obudził...Na korytarzu nie było nikogo...Nie było słychać żadnych kroków ani głosów, więc Kayla miała pewność, że nikt ich nie podsłuchuje.
-Posłuchaj babciu, bo mam takie jedno pytanie do ciebie. Chodzi mi o Seraphine...Czy ona rzeczywiście trenuje na najwyższym poziomie?-zapytała rudowłosa opierając się o ścianę i krzyżując ręce na klatce piersiowej. Kaede przez chwile się zastanawiała co powiedzieć swojej "wnuczce". Nie chciała jej martwić, ale musiała powiedzieć prawdę.
-Tak, Seraphine ciężko trenuje od kiedy tutaj jest. Codziennie od rana do nocy ćwiczy by w końcu cię pokonać i wzbudzić u Sebastiana zainteresowanie...A tak poza tym, słyszałam co on ci zrobił kochanie. Tak mi przykro.-Powiedziała szamanka po czym przytuliła wnuczkę i zaczęła ją gładzić po włosach.
-Chciałam się tylko zapytać o Seraphine. Sebastian mnie nie obchodzi-powiedziała Kayla zimnym tonem. Staruszka nie mogła poznać swojej wnuczki. Nigdy jeszcze się tak nie zachowywała. Ta jej potężna postawa, bezuczuciowy ton, oraz oschłe zachowanie. Kaede wiedziała, że Sebastian bardzo ją skrzywdził, a Kayla takim zachowaniem chce pokazać, że ona tego nie przeżywa, ale tak naprawdę w głębi serca bardzo cierpi. Staruszce chciało się płakać na widok tego koszmaru jaki przeżywa jej wnuczka. Kayla ma tylko ją, a ona nie może jej pomóc. W jednej chwili na korytarzu rozległ się alarm informujący o rozpoczęciu nowego pojedynku. Meredith szybko wybiegła z sali i pociągnęła Kaylę za sobą. Kaede została w sali chorych by pilnować swoich pacjentów.
-------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Wszyscy zaczęli siadać na swoich miejscach na trybunach po usłyszeniu dźwięku drugiego dzwonka. Bardzo wyraźnie było widać jak dwie wielkie bramy stojące naprzeciw siebie, jednocześnie otwierają się. Po chwili nastąpił dźwięk trzeciego dzwonka. Na arenę weszły jakieś dwie dziewczyny, które będą walczyć bronią ciężką. Kiedy sędziowie ogłosili rozpoczęcie walki, uczestniczki dosłownie rzuciły się na siebie.
Ta walka nie wzbudzała u Kayli żadnej radości, ale u męskiej publiczności zainteresowanie nagle wzrosło, ponieważ jednej z uczestniczek rozpruła się koszulka i musiała walczyć w samym staniku.
Już rudowłosa zaczęła zasypiać, gdy nagle słychać było dźwięk zakończenia walki. Blondynka wygrała z szatynką, która leżała twarzą do ziemi, całkowicie wycieńczona. Nieoczekiwanie na środek areny wyszedł dyrektor z mikrofonem w ręku.
-Przepraszam wszystkich, ale proszę o ciszę, ponieważ pan Sebastian Michaelis chciałby coś powiedzieć-Powiedział dyrektor po czym odszedł z areny przekazując mikrofon Sebastianowi.Czarnowłosy również stanął na środku areny.
-Słuchajcie mnie wszyscy, mam dla was pewną wiadomość z którą chce się z wami podzielić. Otóż, zanim dotarłem z moją siostrą i z przyjaciółmi do piekła zrobiłem coś potwornego pewnej osobie- Powiedział Sebastian po czym popatrzył się na Kaylę, którą znalazł bez problemu w tłumie.- Zachowałem się głupio nie mówiąc ci o tym. Bolało mnie to, że widziałem jak przeze mnie płakałaś. Kocham cie i będę najszczęśliwszy na świecie jeśli mi to wybaczysz.-Sebastian zakończył swoje przemówienie, po czym ukląkł. Tłum był tak wzruszony, że było słychać takie "oooooo" ("jakie to słodkie" tak myślała publiczność). Meredith była zszokowana, że jej brat zrobił coś takiego...dlatego nie chciał wcześniej przeprosić Kayli, ponieważ czekał na odpowiedni moment...Napięcie ze strony wszystkich widzów był ogromny. Rudowłosa sama nie wiedziała co zrobić...po chwili wstała i poszła w stronę wyjścia. Chłopak był załamany, a na arenie zrobił się szum. Sebastian już chciał zejść z pola walki, kiedy przed jego oczami pokazała się Kayla. Na arenie nastąpiła martwa cisza, Meredith serce waliło jak młot. Nie wiedziała co się za chwile stanie.
Kayla patrzyła na Sebastiana zimnym spojrzeniem, a chłopak nie wiedział co się właśnie dzieje. Napięcie rosło coraz bardziej...Chłopak ledwo co przełykał ślinę...Po chwili, rudowłosa podniosła rękę. Sebastian wystraszył się, ponieważ dziewczyna zrobiła to gwałtownie. Wiedział, że za to dostanie solidnie w policzek, ale... jej dłoń opadła delikatnie na jego policzku, a po chwili poczuł...na swoich wargach, smak ust Kayli. Stres na arenie opadł, a w zamian po męskiej stronie trybuny zaczęły rozlegać się okrzyki weselne (np. "Gorzko, gorzko" albo "Ona temu winna")
W jednej sekundzie było słychać wściekły krzyk dziewczyny. To była Seraphine, która nie mogła znieść tego widoku, po czym wyszła z trybuny wraz z Li Feng ( hehe, dobrze ci tak...Bitch). Nikt nie zwrócił nawet uwagi na ten kabaret. Sebastian objął Kaylę, po czym przytulił ją do siebie. Jeszcze nigdy w swoim długim życiu nie poczuł się jak w raju.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz