Kayla obudziła się z mgłą na oczach. Nie chciało jej się wstawać bo była zmęczona, ponieważ ćwiczyła całą noc do walki z Seraphine. Noc była dla niej ciężka, ale zauważyła u ciebie wielkie efekty (i bardziej wyrzeźbiony brzuch). Poduszka i kołdra namawiały ją do pozostania w łóżku, ale niestety musiała wstać ze względu na porę śniadaniową, która kończy się za półtorej godziny. Wstała bardzo wolno, ponieważ po treningu miała wielkie zakwasy. Wolnym krokiem podeszła do swojej szafy i wyciągnęła swoje normalne ubrania, których nie nosi w świecie ludzi.
Biorąc pod ręke czarną bokserkę, ulubioną czarną skórzaną kurtkę, legginsy, bieliznę oraz bordowe conversy poszła w stronę swojej łazienki, żeby się przebrać i umalować. Po 30 minutach czuła się już świetnie i pełna energii. Kiedy ogarnęła swój pokój, wyszła zamykając drzwi na kluczyk i schowała go do kieszeni w kurtce po czym, udała się do stołówki.
Kiedy weszła do pokoju, zauważyła, że nikogo nie ma. Ucieszyła się z tego powodu, ponieważ mogła na spokojnie zjeść śniadanie. Kayla podeszła do stolika i wzięła "menu". Chciała wybrać wołowinę na śniadanie ze względu na to, że czerwonowłosa jest demonem zwierzęco-podobnym. Jej symbolem jest wilk, a wilki odżywiają się najczęściej mięsem, ale niestety na śniadanie mogła wybrać tylko kanapki z szynką albo smażonym boczkiem.
Do tego również zamówiła kawę, aby całkowicie "wytrzeźwieć", ponieważ dziewczyna dalej ziewała. Minęło 10 minut od skończenia śniadania, ale Kayla chciała jeszcze posiedzieć na stołówce i w spokoju wypić kawę. Nagle do stołówki wbiegł zasapany Nael.
-O Kayla, wreszcie cie znalazłem- powiedział całkiem zdyszany chłopak. Czerwonowłosa była zaskoczona widokiem kolegi.
-Co się stało?-zapytała Kayla z poważną miną, ponieważ zauważyła, że Nael nie chciał z nią pogadać tylko oznajmić coś ważnego. W końcu chłopak złapał oddech.
-Coś jest nie tak z Meredith. Jest u twojej babci i nie jest w najlepszym stanie- wydusił z siebie blondyn. Dziewczyna od razu zerwała się z krzesła i pobiegła w stronę wyjścia, łapiąc za rękę Naela. Po krótkiej chwili, byli już pod gabinetem pielęgniarki, gdzie pracowała babcia Kaede.
Z hukiem Kayla otworzyła drzwi... W sali byli również Sebastian i Daimon, który trzymał Meredith za rękę podczas gdy Kaede badała dziewczynę.
-Jak to się stało moje dziecko, że trafiłaś do mnie taka osłabiona i na dodatek mokra?-zapytała Kaede. Czarnowłosa, zmęczonym wzrokiem popatrzyła na szamankę.
- Nie wiem jak to się stało, ale nagle zakręciło mi się w głowie po czym się przewróciłam i zaczełam się sowicie pocić, a potem zaczęłam pluć zwyczajną wodą-odpowiedziała Meredith słabym i cichym głosem. Szamanka zastanawiała się co mogło spowodować takie schorzenia.
Nigdy nikt nie przychodził do niej z taką chorobą...Po chwili zastanowienia, staruszka postanowiła zrobić dokładne prześwietlenie organizmu dziewczyny.
Dzięki swoim umiejętnościom mogła to zrobić bez żadnych urządzeń...wystarczyły jej tylko dłonie. Kaede potarła swoje dłonie o siebie po czym przyłożyła ręce 3 cm od czoła Meredith i wolno przejeżdżała w dół aż do stóp.
Po chwili szamanka zauważyła w organiźmie, świecącą się na niebiesko małą kulkę. I wtedy wszystko stało się jasne. Kaede znała dobrze te światło.
Wyciągnęła z szafki leki przeciwbólowe i dała do połknięcia czarnowłosej, które po chwili dały chciany efekt. Dziewczyna od razu wstała z łóżka z uśmiechniętym wyrazem twarzy. Wszyscy odetchnęli z ulgą kiedy zauważyli, że nic nie jest ich przyjaciółce.
-Meredith kochanie, mogłybyśmy chwile porozmawiać na osobności?-zapytała staruszka. Czarnowłosa pokiwała głową po czym poprosiła przyjaciół o wyjście z pokoju.
-Ech, posłuchaj...wiem, co było przyczyną tych dziwnych schorzeń. Ty masz w sobie specjalny relikt zwany "Okiem Posejdona". Jest to mała kuleczka, którą ktoś musiał dać ci do zjedzenia kiedy byłaś mała...Nie musisz się bać moja droga...-powiedziała Kaede po tym jak zauważyła że Meredith była wystraszona.-Ten relikt, który w tobie tkwi daje ci możliwość kontrolowania wody, pozwoli ci porozumieć się ze wszystkimi morskimi zwierzętami oraz używania wody w celu bojowym. Te plucie wodą oznacza, że twoje umiejętności zaczynają się aktywować. I jeszcze jedno...zapamiętaj to sobie...woda to nie jest anielski żywioł. Nie musisz się tego wstydzić. Wszystkie żywioły są neutralne czyli są wspólne. I nie bój się pomogę ci opanować te moce, żebyś umiała ich użyć,dobrze?- zapytała na koniec staruszka uśmiechając się do dziewczyny.
Meredith była w szoku po tym co usłyszała. Wyszła z gabinetu blada jak ściana co po chwili zauważyli wszyscy, którzy stali pod drzwiami i wszystko słyszeli.
-No to co teraz zrobisz?-zapytała Kayla ze zdziwioną miną. Meredith stała w osłupieniu ale po chwili dotarły do niej słowa koleżanki.
-Yyy, nie wiem jakoś to będzie-powiedziała czarnowłosa odchodząc w stronę swojego pokoju. Daimon współczuł swojej dziewczynie. Ta wiadomość to było dla niej za dużo, ale chłopak w głębi serca czuł, że Mer da radę w opanowaniu swojego żywiołu tylko nie wiedział kiedy to nastąpi...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz