Przez kilka miesięcy Kayla nie dawała znaku życia. Wszyscy codziennie ją odwiedzali by sprawdzić czy ich przyjaciółka wybudziła się ze śpiączki, ale niestety jej stan się nie poprawiał. Każdego dnia Sebastian przychodził do niej, przynosząc codziennie jej ulubione czerwone róże.
Meredith z bólem patrzyła na swojego brata, który zawsze codziennie siadał obok łóżka Kayli, obejmując swoimi dłońmi jej dłoń, przykładając ją do swojej spuszczonej głowy. Czasami było wyraźnie słychać za drzwiami ciche szlochanie chłopaka. Męczył się strasznie z myślą, że czerwonowłosa nigdy się nie obudzi. Jedyne co wszystkim pozostało to czekanie na cud.
---------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Okolice spowijała ciemność, która wzbudzała niepewność i strach. Była tam zupełnie sama i czuła jak przytłacza ją samotność. Nagle poczuła jak coś zbliża się za jej plecami. Dziewczyna gwałtownie się odwróciła i zobaczyła... siebie podczas swojej walki finałowej. Kayla była przestraszona widząc jak wygląda jej druga osobowość.
Zjawa patrzyła się na nią swoimi czarno-czerwonymi oczami w taki sposób, jakby chciała pozbyć się niechcianego gościa. Miała wyostrzone kły i pazury, a jej włosy wyglądał jakby były rozczochrane. Prawdziwa Kayla zaczęła się powoli cofać, ale zjawa naśladowała ją i szła za nią.
-Co ci jest? Boisz się samej siebie?-zapytała opętana Kayla uśmiechając się złośliwie. W pewnym momencie prawdziwa czerwonowłosa przestała się cofać.
-To nieprawda, nie jesteś mną!- krzyknęła Kayla. Wraz z jej krzykiem rozległo się głośne echo.
-Naprawdę? A spójrz na to. Tak wyglądałaś podczas ostatniej walki- druga Kayla podniosła rękę pod którą ukazał się obraz pokazujący, jak Kayla się zachowywała podczas zawodów. Dziewczyna była przerażona widokiem swojego zachowania. Widziała przerażenie swoich przyjaciół i innych osób.
-A teraz pokaże ci co się dzieje z tobą teraz- opętana znowu podniosła rękę z której tym razem ukazał się moment w którym widać jak wszyscy stoją przed łóżkiem Kayli, zasmuceni.- W tym momencie, JA przejmuje władze nad tym ciałem- krzyknęła ciemna strona, po czym rzuciła się na prawdziwą Kaylę.
---------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Przyjaciele bardzo długo stali przy łóżku czerwonowłosej przygnębieni jak nigdy w życiu. Było już późno, więc Daimon, Meredith i Nael kierowali się w stronę wyjścia. Tylko Sebastian chciał zostać przy nieprzytomnej przez całą noc. Czarnowłosa nie mogła dalej patrzeć na cierpienie swojego starszego brata, więc podeszła do niego i położyła swoją rękę na jego ramieniu.
-Słuchaj, wiem, że się martwisz, ale musisz trochę odpocząć. Spokojnie, jutro też tu przyjdziemy-powiedziała Meredith, podnosząc brata z krzesła. Kiedy Daimon otwierał drzwi wyjściowe, nagle Kayla zaczęła głośno krzyczeć. Grupa była przerażona i szybko podbiegła do nieprzytomnej. Jej tatuaże zaczęły znowu się świecić, a po chwili gasły i tak co chwila. Nikt nie wiedział co trzeba robić więc Meredith znowu pobiegła po babcie Kaede. Czerwonowłosa trzymała mocno prześcieradło, szamocząc się jakby coś ją trzymało. Chłopaki próbowali przytrzymać dziewczynę by nie spadła z łóżka.Po krótkiej chwili Meredith wbiegła do pokoju z szamanką.
-Sebastian, twoja lewa ręka!- krzyknęła staruszka. Sebastian zdjął rękawiczkę i przyłożył ją do ust Kayli. Po paru sekundach, dziewczyna znowu spała normalnie.
---------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Walka między Kaylą a jej drugą osobowością trwała bardzo długo, więc prawdziwa nie miała tak dużo sił jak wcześniej. Do ledwo zipiącej powoli podchodziła ciemniejsza strona.
-Tutaj nie możesz mnie pokonać. To jest wymiar,w którym tylko ja mam władze.- powiedziała opętana, wyciągając spod czarnego płaszcza, który miała na sobie, wielki czarny miecz, jednocześnie podnosząc go- To koniec...- Ostrze szybko zbliżało się do głowy czerwonowłosej.... W ułamku sekundy, Kayla zatrzymała miecz gołymi rękami, jednocześnie bardzo szybko zabierając go z rąk swojej mrocznej strony. Zjawa nawet nie poczuła kiedy jej własna broń, wbiła się jej w brzuch.
-Co?....To niemożliwe....jak?....ty?....-powiedziała ciemna strona plując krwią. Czerwonowłosa popatrzyła na nią z pogardą, ściskając coraz mocniej rękojeść.
-Wygląda na to, że ty nie masz tak wielkiej władzy nad moim umysłem jak ci się wydawało-powiedziała Kayla, pchając miecz jeszcze głębiej w brzuch przeciwnika. Mroczna strona zniknęła, zmieniając się w pył.......Dziewczyna wygrała znacząco tą walkę.
---------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Sebastian był w szoku po ostatnim incydencie, więc wolał zostać z dziewczyną w przypadku kolejnego ataku złości. Było już po północy, chłopak nawet na chwilę nie spuścił oka. Bał się co będzie dalej. Nawet nie zauważył kiedy oczy skleiły mu się...............Obudziło go ciche jęczenie.
..............................To była Kayla, która podniosła się z łóżka o własnych siłach. Sebastian nie mógł uwierzyć, że czerwonowłosa jeszcze żyje! Jego serce było tak przepełnione szczęściem, że rzucił się na nią i za nic nie chciał puścić. Dziewczyna poczuła jak po jej szyi płyną łzy.
-Sebastian, dlaczego płaczesz?- zapytała Kayla tępym głosem. Sebastian podniósł głowę i popatrzył się na ukochaną ze łzami w oczach.
-To nic takiego. To tylko łzy szczęścia- odpowiedział chłopak, ponownie tuląc do siebie dziewczynę.
piątek, 8 maja 2015
sobota, 2 maja 2015
Rozdział: 19
Kaylę zżerał wielki stres. To dzisiaj miała się odbyć walka finałowa na oczach całej szkoły i nie tylko. Jej przeciwnikiem była Seraphine, dziewczyna która jej nienawidzi za to, że Sebastian bardziej się interesuje czerwonowłosą niż nią. Od wielu lat toczą ze sobą wojnę, a teraz będą walczyć ze sobą na oczach prawie całego miasta. Po za tym chodzą plotki, że Seraphine dużo ćwiczyła do tego dnia, a Kayla bała się, że nie da rady jej pokonać.
Czerwonowłosa siedziała na swoim łóżku, patrząc się w podłogę. Jej ręce strasznie się trzęsły, jak nigdy. Dziewczyna czuła, że zaraz umrze przez nerwicę, gdy nagle było słychać pukanie do drzwi.
-Kayla jesteś tam?- To była Meredith. Czarnowłosa przyszła by pocieszyć koleżankę przed tak ważnym starciem. Dziewczyna zauważyła, że drzwi były otwarte, więc śmiało weszła do środka.
Zobaczyła swoją przyjaciółkę strasznie przygnębioną. Nigdy nie widziała jej w takim stanie. Zawsze to Kayla ją wspierała kiedy wyglądała tak samo, a teraz jest na odwrót. Meredith podeszła do czerwonowłosej, usiadła koło niej po czym przytuliła ją. Rodzina Michaelisów nigdy nie słynęła z troskliwości i czułości, ale czarnowłosa chciała pokonać swoją bezduszną naturę. Kayla czując bicie jej serca, również objęła przyjaciółkę, natomiast Meredith nie poczuła żadnego bicia tak jakby Kayla...wcale nie miała serca. Czarnowłosa przeraziła się chwilowo, kryjąc to przed dziewczyną.
-Chodź, już czas-powiedziała Meredith. Na te słowa Kayla pokiwała głową, po czym obydwie wstały z łóżka, kierując się w stronę drzwi. Czerwonowłosa zamknęła je na kluczyk, po czym udała się w stronę głównych drzwi areny razem z Meredith.
Dziewczyna stanęła przed wielkimi drzwiami, które za chwile miały się przed nią otworzyć. Na pożegnanie Meredith ponownie przytuliła się do Kayli po czym udała się na trybuny. Czerwonowłosej ciężko było przełykać ślinę przez stres, ale niestety musiała to przełamać i pokazać, że jest nie do pokonania. Usłyszawszy trzeci dzwonek, popatrzyła się na sufit myśląc o swoich przyjaciołach i o Lissianie. Jej uroczy wygląd i słodkie zachowanie pozwalały jej się zrelaksować. W pewnej chwili drzwi zaczęły się powoli otwierać. Dziewczyna ruszyła na przód...
Słychać było krzyki wszystkich ludzi, którzy przyszli kibicować zawodniczkom. Wyraźnie Kayla słyszała swoich przyjaciół. Ciężko było ich nie usłyszeć, ponieważ Daimon nie wiadomo jak, przyniósł na stadion plastikową wuwuzele. Uczestniczki patrzyły na siebie gniewnymi spojrzeniami. Obydwie wiedziały, że zaraz zacznie się "Dance Macabre" (Taniec Śmierci).
-I co Seraphine? Myślisz, że ćwiczenia ci pomogą?-Kayla chciała trochę podroczyć się z rywalką by się jeszcze raz zrelaksować.
-Pierdol się!-odkrzyknęła Seraphine z rozwścieczoną miną. Na trybunałach było słychać od męskiej publiczności głośne "UUuuuu". Kayla uśmiechnęła się natomiast pod nosem.
-Chyba cię- na te słowa wyrażone przed czerwonowłosą, na arenie było słychać bardzo głośne śmiechy. Nawet Sebastian pod nosem trochę się śmiał. Na takie upokorzenia Seraphine nie mogła sobie dłużej pozwolić. Przysięgła sobie, że dzisiaj zabije swoją przeciwniczkę na tej arenie i to na poważnie.
Na dźwięk gongu, blondynka rzuciła się na Kaylę ze sztyletem w ręku, który wyciągnęła spod podwiązki na prawej nodze.
Czerwonowłosa nie spodziewała się, że zaatakuję ją z taką szybkością. Rzeczywiście Seraphine ćwiczyła tylko dlatego by...udowodnić Sebastianowi, że jest lepsza od Kayli. To na dziewczynie nie robiło wrażenia i nie obchodziły ją ambicje przeciwniczki...chciała ją po prostu pokonać. Kayla chciała jeszcze dopiec rywalce jak tylko ją obali. Po kilku zadanych, nietrafnych atakach, czerwonowłosej udało się przewrócić blondynkę na ziemie.
-Zapomniałam ci powiedzieć najważniejsze-Kayla wolno podeszła do Seraphine i wyszeptała jej coś do ucha. W blondynce coś pękło, ponieważ wybuchła w niej wielka agresja. Seraphine udało się w końcu drasnąć Kaylę w okolicę pępka. Drasnęła jeden z jej tatuaży, który był najbardziej wrażliwy ze wszystkich, ponieważ od razu zaczął świecić na fioletowo, a zaraz po nim, tatuaże na ramionach. Kayla przejechała ręką po swoim brzuchu i popatrzyła na swoją zakrwawioną dłoń. Dziewczyna czuła jakby w środku coś jej się gotowało. Czuła też jak traci nad sobą panowanie.
Przyjaciele wraz z Sebastianem patrzyli na to z przerażeniem. W jednej chwili ich przyjaciółka zmieniała się w bestie. Jej tęczówki zmieniły kolor na czerwony a gałki oczne na czarny. Jej małe kły nagle urosły i zmieniły rozmiar na zęby jak u tygrysa szablo zębnego. Na dodatek jej ciało otaczała mroczna aura.
Po chwili milczenia, Kayla nagle pobiegła w stronę rywalki, łapiąc ją za głowę i podnosząc ją ponad ziemią i rzucając nią w mur areny. Seraphine straciła przytomność pod odłamkami muru, które na nią upadły. Kayla zaczęła nagle głośno ryczeć jakby to nie był jej głos ani nie ta sama osoba. Meredith z przerażeniem podniosła się z miejsca i pobiegła po babcie Kaede. Może ona mogłaby pomóc Kayli. W końcu czarnowłosa znalazła staruszkę w punkcie medycznym.
Kiedy zasapana dziewczyna powiedziała babci co się stało, Kaede od razu pobiegła w stronę areny razem z Meredith. Staruszka widząc co jest nie tak podbiegła do stolika Jury.
-Sebastianie, musisz ze mną pójść.-powiedziała Kaede biegnąc z chłopakiem w stronę swojej wnuczki. Byli zaledwie 10 metrów od dziewczyny.
-Sebastian, potrzebna mi będzie twoja ręka z pentagramem. Podaj mi ją- powiedziała babcia. Chłopak bez zastanowienia podał dłoń szamance. Kaede szybko chwyciła jego dłoń i w środek jego pentagramu wbiła strzykawkę z jakąś substancją, która zaczęła bardzo piec Sebastiana.
-Dobrze teraz zasłoń tą ręką usta Kayli, po czym pomyśl o niej w normalnej formie-powiedziała babcia. Chłopak powoli podchodził do dziewczyny od tyłu,
po czym gwałtownym ruchem zasłonił jej usta. Kayla przez chwile stawiała opór, ale po chwili straciła przytomność. Jej tatuaże przestały się świecić, wielkie kły wraz ze strasznymi oczami zniknęły. Szamanka wiedziała, że już wszystko w porządku.
Kayla wraz z Seraphine zostały przeniesione do punktu medycznego tylko że Kaylę dali do prywatnej sali. Sebastian siedział przy czerwonowłosej, trzymając ją za rękę, czekając aż się obudzi. Wiedział też, że kiedy odzyska świadomość czeka ją sługa i poważna rozmowa....
Czerwonowłosa siedziała na swoim łóżku, patrząc się w podłogę. Jej ręce strasznie się trzęsły, jak nigdy. Dziewczyna czuła, że zaraz umrze przez nerwicę, gdy nagle było słychać pukanie do drzwi.
-Kayla jesteś tam?- To była Meredith. Czarnowłosa przyszła by pocieszyć koleżankę przed tak ważnym starciem. Dziewczyna zauważyła, że drzwi były otwarte, więc śmiało weszła do środka.
Zobaczyła swoją przyjaciółkę strasznie przygnębioną. Nigdy nie widziała jej w takim stanie. Zawsze to Kayla ją wspierała kiedy wyglądała tak samo, a teraz jest na odwrót. Meredith podeszła do czerwonowłosej, usiadła koło niej po czym przytuliła ją. Rodzina Michaelisów nigdy nie słynęła z troskliwości i czułości, ale czarnowłosa chciała pokonać swoją bezduszną naturę. Kayla czując bicie jej serca, również objęła przyjaciółkę, natomiast Meredith nie poczuła żadnego bicia tak jakby Kayla...wcale nie miała serca. Czarnowłosa przeraziła się chwilowo, kryjąc to przed dziewczyną.
-Chodź, już czas-powiedziała Meredith. Na te słowa Kayla pokiwała głową, po czym obydwie wstały z łóżka, kierując się w stronę drzwi. Czerwonowłosa zamknęła je na kluczyk, po czym udała się w stronę głównych drzwi areny razem z Meredith.
Dziewczyna stanęła przed wielkimi drzwiami, które za chwile miały się przed nią otworzyć. Na pożegnanie Meredith ponownie przytuliła się do Kayli po czym udała się na trybuny. Czerwonowłosej ciężko było przełykać ślinę przez stres, ale niestety musiała to przełamać i pokazać, że jest nie do pokonania. Usłyszawszy trzeci dzwonek, popatrzyła się na sufit myśląc o swoich przyjaciołach i o Lissianie. Jej uroczy wygląd i słodkie zachowanie pozwalały jej się zrelaksować. W pewnej chwili drzwi zaczęły się powoli otwierać. Dziewczyna ruszyła na przód...
Słychać było krzyki wszystkich ludzi, którzy przyszli kibicować zawodniczkom. Wyraźnie Kayla słyszała swoich przyjaciół. Ciężko było ich nie usłyszeć, ponieważ Daimon nie wiadomo jak, przyniósł na stadion plastikową wuwuzele. Uczestniczki patrzyły na siebie gniewnymi spojrzeniami. Obydwie wiedziały, że zaraz zacznie się "Dance Macabre" (Taniec Śmierci).
-I co Seraphine? Myślisz, że ćwiczenia ci pomogą?-Kayla chciała trochę podroczyć się z rywalką by się jeszcze raz zrelaksować.
-Pierdol się!-odkrzyknęła Seraphine z rozwścieczoną miną. Na trybunałach było słychać od męskiej publiczności głośne "UUuuuu". Kayla uśmiechnęła się natomiast pod nosem.
-Chyba cię- na te słowa wyrażone przed czerwonowłosą, na arenie było słychać bardzo głośne śmiechy. Nawet Sebastian pod nosem trochę się śmiał. Na takie upokorzenia Seraphine nie mogła sobie dłużej pozwolić. Przysięgła sobie, że dzisiaj zabije swoją przeciwniczkę na tej arenie i to na poważnie.
Na dźwięk gongu, blondynka rzuciła się na Kaylę ze sztyletem w ręku, który wyciągnęła spod podwiązki na prawej nodze.
Czerwonowłosa nie spodziewała się, że zaatakuję ją z taką szybkością. Rzeczywiście Seraphine ćwiczyła tylko dlatego by...udowodnić Sebastianowi, że jest lepsza od Kayli. To na dziewczynie nie robiło wrażenia i nie obchodziły ją ambicje przeciwniczki...chciała ją po prostu pokonać. Kayla chciała jeszcze dopiec rywalce jak tylko ją obali. Po kilku zadanych, nietrafnych atakach, czerwonowłosej udało się przewrócić blondynkę na ziemie.
-Zapomniałam ci powiedzieć najważniejsze-Kayla wolno podeszła do Seraphine i wyszeptała jej coś do ucha. W blondynce coś pękło, ponieważ wybuchła w niej wielka agresja. Seraphine udało się w końcu drasnąć Kaylę w okolicę pępka. Drasnęła jeden z jej tatuaży, który był najbardziej wrażliwy ze wszystkich, ponieważ od razu zaczął świecić na fioletowo, a zaraz po nim, tatuaże na ramionach. Kayla przejechała ręką po swoim brzuchu i popatrzyła na swoją zakrwawioną dłoń. Dziewczyna czuła jakby w środku coś jej się gotowało. Czuła też jak traci nad sobą panowanie.
Przyjaciele wraz z Sebastianem patrzyli na to z przerażeniem. W jednej chwili ich przyjaciółka zmieniała się w bestie. Jej tęczówki zmieniły kolor na czerwony a gałki oczne na czarny. Jej małe kły nagle urosły i zmieniły rozmiar na zęby jak u tygrysa szablo zębnego. Na dodatek jej ciało otaczała mroczna aura.
Po chwili milczenia, Kayla nagle pobiegła w stronę rywalki, łapiąc ją za głowę i podnosząc ją ponad ziemią i rzucając nią w mur areny. Seraphine straciła przytomność pod odłamkami muru, które na nią upadły. Kayla zaczęła nagle głośno ryczeć jakby to nie był jej głos ani nie ta sama osoba. Meredith z przerażeniem podniosła się z miejsca i pobiegła po babcie Kaede. Może ona mogłaby pomóc Kayli. W końcu czarnowłosa znalazła staruszkę w punkcie medycznym.
Kiedy zasapana dziewczyna powiedziała babci co się stało, Kaede od razu pobiegła w stronę areny razem z Meredith. Staruszka widząc co jest nie tak podbiegła do stolika Jury.
-Sebastianie, musisz ze mną pójść.-powiedziała Kaede biegnąc z chłopakiem w stronę swojej wnuczki. Byli zaledwie 10 metrów od dziewczyny.
-Sebastian, potrzebna mi będzie twoja ręka z pentagramem. Podaj mi ją- powiedziała babcia. Chłopak bez zastanowienia podał dłoń szamance. Kaede szybko chwyciła jego dłoń i w środek jego pentagramu wbiła strzykawkę z jakąś substancją, która zaczęła bardzo piec Sebastiana.
-Dobrze teraz zasłoń tą ręką usta Kayli, po czym pomyśl o niej w normalnej formie-powiedziała babcia. Chłopak powoli podchodził do dziewczyny od tyłu,
po czym gwałtownym ruchem zasłonił jej usta. Kayla przez chwile stawiała opór, ale po chwili straciła przytomność. Jej tatuaże przestały się świecić, wielkie kły wraz ze strasznymi oczami zniknęły. Szamanka wiedziała, że już wszystko w porządku.
Kayla wraz z Seraphine zostały przeniesione do punktu medycznego tylko że Kaylę dali do prywatnej sali. Sebastian siedział przy czerwonowłosej, trzymając ją za rękę, czekając aż się obudzi. Wiedział też, że kiedy odzyska świadomość czeka ją sługa i poważna rozmowa....
środa, 1 kwietnia 2015
Rozdział: +18 DLA DOROSŁYCH (Z DEDYKACJĄ DLA ELI)
Czerwonowłosa leżała na łóżku przez parę godzin. Nawet nie poczuła kiedy nastąpił wieczór. Dzisiaj miał się odbyć w bankiet z okazji rundy finałowej i zbliżającego się końca turnieju. Kaylę nie interesowały takie imprezy więc wolała zostać w pokoju i odpoczywać sobie przed jutrzejszym dniem. Z drugiej strony chciała się zabawić we własnym towarzystwie, ponieważ Nael, Daimon i Meredith byli na bankiecie.
Wyszła nie zamykając za sobą drzwi, kierując się na wschodnie skrzydło. Słyszała o nowo otwartym barze "Mammon" zaraz przy głównym holu. Ta wyprawa trwała ok 7 minut. Ogółem w środku baru jest bardzo przyjemnie, górował tam przede wszystkim wystrój w stylu Reagge (wszystko było widać przez szklane ściany) . Dziewczyna bez zastanowienia weszła do środka, a na dzień dobry odpowiedział jej znajomy głos.
-Kogo moje oczy widzą! Miło cię widzieć Kayla!- był to głos chłopaka, który był trochę zjarany. Czerwonowłosa podeszła do lady, a zza niej wyskoczył ciemnoskóry chłopak.
-Ariok?! Co ty tu robisz?! Wszyscy myśleli, że wyjechałeś poza miasto kiedy cie wywalili ze szkoły za ten ostatni wybryk-Kayla z niedowierzaniem patrzyła na znanego jej chłopaka. Kiedyś chodzili do tej samej klasy, ale rok temu Ariok został wyrzucony za puszczanie petard pod sekretariatem, dlatego, że był zagrożony z trzech ścisłych przedmiotów, a jemu nie pozwolili poprawiać, bo według nich było za późno.
-No bo wyjechałem ale po pół roku wróciłem i za zarobioną kasę otworzyłem sobie tutaj bar-odpowiedział chłopak- Ale mniejsza z tym, proszę na mój koszt.-powiedział, stawiając na blacie drinka.
Ariok to wielki fan Reggae i Boba Marleya, poza tym łatwo można to zauważyć. Chłopak miał ciemno-brązowe dredy do pasa i niedługą bródkę. Był ubrany w czarną koszulkę z marihuaną na środku, zielone dresy i w biało-zielone Nike'i. Ciemnoskóry brunet nie ma łatwego charakteru, ale po zapaleniu swojej dziewczyny Marysi robi się wyluzowany.
Kiedy chłopak postawił drinka, schylił się i wyciągnął spod lady skręta, wziął go do ust po czym zapalił go. Po krótkim zaciągnięciu się, zaczął się dusić jednocześnie się śmiejąc.
-Ale dobry towar, musisz tego spróbować, chcesz?-zapytał Ariok podając Kayli skręta, lecz ona odmówiła...nie chciała palić tylko z nim porozmawiać.
Mieli sobie wiele do powiedzenia. Kayla zaczeła mówić o tym, że żyje teraz w świecie ludzi jako lokaj wraz z Meredith, Naelem, Daimonem i Sebastianem i mówiła jeszcze o innych rzeczach, które rozbawiały chłopaka. Po paru minutach Ariok sam zaczął mówić, jak zrobił karirę w agencji reklamowej, dzięki której zdobył tak duże pieniądze na realizacje swoich marzeń. Cała sielanka trwała około godziny.
Przyjaciele rozmawiali i śmiali cię co chwilę z samych siebie.
Całą tą miłą atmosferę zauważył przechodzący obok Sebastian, który patrzył przez szybę z niedowierzaniem...nie mógł uwierzyć, że Ariok wrócił do miasta. Nie przepadał za nim od kiedy Kayla cały czas robiła z nim te głupie żarty w szkole. Czuł się po prostu zazdrosny i odepchnięty...nie chciał by koszmar sprzed roku się powtórzył. Czarnowłosy w tym momencie nie kontrolował swoich emocji i pełen gniewu wszedł do środka.
-Oooo cześć Seba, siadaj, pogadamy sobieee...-powiedział Ariok, który już się zjarał i czuł się a maksa wyluzowany, lecz Sebastianowi nie było teraz do śmiechu.
-Przepraszam, ale Kayla ze mną wychodzi w tej chwili!!!-krzyknął czarnowłosy, łapiąc Kaylę za rękę i wyprowadzając ją z baru. Szedł bardzo szybko, mocno ściskając czerwonowłosą za nadgarstek. Chciał porozmawiać z nią na osobności, więc zaprowadził ją do swojego pokoju. Kiedy byli w u Sebastiana, chłopak puścił Kaylę, która pod wpływem szarpaniny upadła na podłogę.
-Dlaczego z nim rozmawiałaś, przecież pamiętasz co on chciał z nami zrobić!!- jego ton podwyższał się z każdym zdaniem. Czerwonowłosa czuła przerażenie w głębi serca.- Nie pamiętasz, że on próbował nas wszystkich spalić żywcem?!...PYTAM SIĘ WIĘC MI ODPOWIEDZ!!!-Sebastian osiągnął maksymalny poziom furii w sobie. Kayla miała głowę spuszczoną w dół...po krótkiej ciszy było słychać ciche szlochanie.
-Widzisz, dlatego ci ciągle w pełni nie ufam... Ciągle mnie krzywdzisz fizycznie i psychicznie-powiedziała zapłakana Kayla podnosząc głowę. Chłopak zdał sobie sprawę, że nie uważał na słowa. Obiecał jej, że nigdy już jej nie skrzywdzi, ale niestety złamał obietnicę. Ich związek zmierzał ku rozpadowi, a Sebastian tego nie chciał. Podszedł do dziewczyny, podniósł z ziemi i przytulił do siebie.
-Przepraszam...nie powinienem na ciebie krzyczeć-wyszeptał chłopak. Kayla również go przytuliła, jednocześnie wybaczając mu. Wiedziała, że jest zbyt miękka dla niego i musi to w sobie zmienić, ale nie dawała rady ponieważ za bardzo go kochała.
Sebastian na przeprosiny pocałował ją delikatnie w usta, a po chwili był gotów do bardziej śmielszych kroków. Objął dziewczynę w pasie, podnosząc ją nisko nad ziemią i zaniósł ją w stronę swojego łóżka. Kayla nie zdawała sobie sprawy co zamierza jej ukochany. W jednej chwili, Sebastian położył ją na świeżej pościeli o bordowym kolorze. Czarnowłosy zaczął nad Kaylą wisieć opierając się o materac rękami.
Sebastian zaczął całować ją coraz namiętniej i gwałtowniej. Zaczął po chwili zdejmować z niej bluzkę. Dziewczyna zaczęła zdawać sobie sprawę co chłopak chce zrobić.
-Puszczaj mnie w tej chwili. Ja nie chce...-Kayla zaczęła się szarpać, lecz niestety na marne. Sebastian był od nie znacznie silniejszy.
-Przestań się już opierać. Wiem, że tego chcesz, a ja mogę ci to dać. Wystarczy mi jedno twoje słowo-powiedział po cichu chłopak, ściągając dziewczynie spodnie. Patrzył na jej wyrzeźbione, opalone ciało i czerwoną bieliznę która sprawiała u Sebastiana podniecenie. Kayla była cała czerwona na twarzy z zawstydzenia, lecz nie chciała być czarnowłosemu dłużna, więc zaczęła rozpinać jego koszulę. Sebastian miał bardzo wyrzeźbiony i umięśniony tors, który nie był tak opalony jak ciało Kayli.
Chłopak posadził dziewczynę na łóżku i odwrócił ją do siebie plecami. Kayla miała tatuaże, zaczynające się na plecach, a kończące się na nadgarstkach. Sebastian patrzył na jej plecy przez chwilę.
-Skąd masz te tatuaże?- zapytał czarnowłosy. Kayla odwróciła głowę w jego stronę z przygnębionym wyrazem twarzy.
-Nie mam pojęcia. Kaede mi mówiła, że mam je od swoich narodzin- odpowiedziała czerwonowłosa, głaszcząc się po swoje tatuaże na prawym ramieniu. Po tej krótkiej rozmowie chłopka znów zaczął działać. Całował ją po karku i delikatnie zjeżdżał wargami w dół, aż dotarł do stanika. Kiedy zębami zaczął go rozpinać, Kayla czuła przyjemne mrowienie. Gdy stanik spadł, Sebastian położył na łóżku dziewczynę brzuchem do góry. W jego oczach wyglądała tak niewinne i delikatnie...taką Kaylę chciał zobaczyć przez całe życie.
Sebastian zaczął całować ją po szyi, po obojczykach i wokół piersi. Dziewczyna zaczęła wzdychać kiedy, czarnowłosy zaczął schodzić niżej. Kayla zauważyła, że Sebastian przesadza, kiedy zaczął zdejmować spodnie.
-Nie!...rozmyśliłam się...yyy nie chce tego proszę, zostaw mnie- powiedziała Kayla przerażonym głosem. Zdawała sobie sprawę, że seks to poważna sprawa i bała się najgorszego...ciąży. Sebastian nie chciał słyszeć sprzeciwu. Bardzo pragnął dać swojej ukochanej coś czego nie zapomni do końca życia.
-Nie bój się, postaram się być delikatny-odpowiedział Sebastian uśmiechając się fałszywie. Kayla wiedziała, że kłamie i tym bardziej tego nie chciała, mimo, że wypiła parę drinków w barze Arioka to i tak zachowywała zdrowy umysł. Prosiła chłopaka by tego nie robi, ponieważ boi się konsekwencji, ale za każdym razem kiedy go błagała, on jeszcze bardziej jej pragnął. Dziewczyna wiedziała, że nie odwoła tego co zaczęła. Postanowiła, że jakoś przezwycięży ból i da Sebastianowi to co chce....
....W pewnym momencie poczuła jak Sebastian w nią wszedł.
Czuła wielki ból, ale po paru chwilach czuła się swobodnie i przyjemnie. W jednej chwili stali się jednym ciałem i oboje nie chcieli, żeby to się skończyło. Poruszali się jednym tempem i oboje odczuwali tą samą przyjemność. Sebastian po chwili położył się na swojej ukochanej, łapiąc ją w talii.
Podniósł się razem z nią i usiedli (tylko, że ona na nim).
Sebastian by być bardziej kreatywny zaczął całować ją po całej szyi. Uczucie między nimi rosło coraz bardziej z każdym ruchem ich ciał. No ale niestety ten czas skończył się po godzinie czasu, kiedy obydwoje doszli.
Zaczęli wspólnie sapać ze zmęczenia. Nawet nie zauważyli kiedy wspólnie zasnęli, przykryci kołdrą i wtuleni do siebie.
-------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Następnego dnia Kayla obudziła się koło śpiącego jeszcze Sebastiana. Przypomniała sobie, że dziś ma walczyć z Seraphine w rundzie finałowej, więc szybko się ubrała, pocałowała Sebastiana w policzek i wyszła z pokoju. Kiedy szła zauważyła Meredith, która szła w kierunku pokoju Daimona. Na widok czerwonowłosej koleżanki pomachała jej na dzień dobry.
-Witaj Kayluś, jaki ci minął wieczór?...A co ty masz taką dziwną minę?- zapytała Meredith patrząc ze zmartwieniem na przyjaciółkę.
-Wiesz coś mnie tyłek bardzo boli-Powiedziała Kayla po czym poszła w stronę swojego pokoju trzymając się za swoje cztery litery.
Wyszła nie zamykając za sobą drzwi, kierując się na wschodnie skrzydło. Słyszała o nowo otwartym barze "Mammon" zaraz przy głównym holu. Ta wyprawa trwała ok 7 minut. Ogółem w środku baru jest bardzo przyjemnie, górował tam przede wszystkim wystrój w stylu Reagge (wszystko było widać przez szklane ściany) . Dziewczyna bez zastanowienia weszła do środka, a na dzień dobry odpowiedział jej znajomy głos.
-Kogo moje oczy widzą! Miło cię widzieć Kayla!- był to głos chłopaka, który był trochę zjarany. Czerwonowłosa podeszła do lady, a zza niej wyskoczył ciemnoskóry chłopak.
-Ariok?! Co ty tu robisz?! Wszyscy myśleli, że wyjechałeś poza miasto kiedy cie wywalili ze szkoły za ten ostatni wybryk-Kayla z niedowierzaniem patrzyła na znanego jej chłopaka. Kiedyś chodzili do tej samej klasy, ale rok temu Ariok został wyrzucony za puszczanie petard pod sekretariatem, dlatego, że był zagrożony z trzech ścisłych przedmiotów, a jemu nie pozwolili poprawiać, bo według nich było za późno.
-No bo wyjechałem ale po pół roku wróciłem i za zarobioną kasę otworzyłem sobie tutaj bar-odpowiedział chłopak- Ale mniejsza z tym, proszę na mój koszt.-powiedział, stawiając na blacie drinka.
Ariok to wielki fan Reggae i Boba Marleya, poza tym łatwo można to zauważyć. Chłopak miał ciemno-brązowe dredy do pasa i niedługą bródkę. Był ubrany w czarną koszulkę z marihuaną na środku, zielone dresy i w biało-zielone Nike'i. Ciemnoskóry brunet nie ma łatwego charakteru, ale po zapaleniu swojej dziewczyny Marysi robi się wyluzowany.
Kiedy chłopak postawił drinka, schylił się i wyciągnął spod lady skręta, wziął go do ust po czym zapalił go. Po krótkim zaciągnięciu się, zaczął się dusić jednocześnie się śmiejąc.
-Ale dobry towar, musisz tego spróbować, chcesz?-zapytał Ariok podając Kayli skręta, lecz ona odmówiła...nie chciała palić tylko z nim porozmawiać.
Mieli sobie wiele do powiedzenia. Kayla zaczeła mówić o tym, że żyje teraz w świecie ludzi jako lokaj wraz z Meredith, Naelem, Daimonem i Sebastianem i mówiła jeszcze o innych rzeczach, które rozbawiały chłopaka. Po paru minutach Ariok sam zaczął mówić, jak zrobił karirę w agencji reklamowej, dzięki której zdobył tak duże pieniądze na realizacje swoich marzeń. Cała sielanka trwała około godziny.
Przyjaciele rozmawiali i śmiali cię co chwilę z samych siebie.
Całą tą miłą atmosferę zauważył przechodzący obok Sebastian, który patrzył przez szybę z niedowierzaniem...nie mógł uwierzyć, że Ariok wrócił do miasta. Nie przepadał za nim od kiedy Kayla cały czas robiła z nim te głupie żarty w szkole. Czuł się po prostu zazdrosny i odepchnięty...nie chciał by koszmar sprzed roku się powtórzył. Czarnowłosy w tym momencie nie kontrolował swoich emocji i pełen gniewu wszedł do środka.
-Oooo cześć Seba, siadaj, pogadamy sobieee...-powiedział Ariok, który już się zjarał i czuł się a maksa wyluzowany, lecz Sebastianowi nie było teraz do śmiechu.
-Przepraszam, ale Kayla ze mną wychodzi w tej chwili!!!-krzyknął czarnowłosy, łapiąc Kaylę za rękę i wyprowadzając ją z baru. Szedł bardzo szybko, mocno ściskając czerwonowłosą za nadgarstek. Chciał porozmawiać z nią na osobności, więc zaprowadził ją do swojego pokoju. Kiedy byli w u Sebastiana, chłopak puścił Kaylę, która pod wpływem szarpaniny upadła na podłogę.
-Dlaczego z nim rozmawiałaś, przecież pamiętasz co on chciał z nami zrobić!!- jego ton podwyższał się z każdym zdaniem. Czerwonowłosa czuła przerażenie w głębi serca.- Nie pamiętasz, że on próbował nas wszystkich spalić żywcem?!...PYTAM SIĘ WIĘC MI ODPOWIEDZ!!!-Sebastian osiągnął maksymalny poziom furii w sobie. Kayla miała głowę spuszczoną w dół...po krótkiej ciszy było słychać ciche szlochanie.
-Widzisz, dlatego ci ciągle w pełni nie ufam... Ciągle mnie krzywdzisz fizycznie i psychicznie-powiedziała zapłakana Kayla podnosząc głowę. Chłopak zdał sobie sprawę, że nie uważał na słowa. Obiecał jej, że nigdy już jej nie skrzywdzi, ale niestety złamał obietnicę. Ich związek zmierzał ku rozpadowi, a Sebastian tego nie chciał. Podszedł do dziewczyny, podniósł z ziemi i przytulił do siebie.
-Przepraszam...nie powinienem na ciebie krzyczeć-wyszeptał chłopak. Kayla również go przytuliła, jednocześnie wybaczając mu. Wiedziała, że jest zbyt miękka dla niego i musi to w sobie zmienić, ale nie dawała rady ponieważ za bardzo go kochała.
Sebastian na przeprosiny pocałował ją delikatnie w usta, a po chwili był gotów do bardziej śmielszych kroków. Objął dziewczynę w pasie, podnosząc ją nisko nad ziemią i zaniósł ją w stronę swojego łóżka. Kayla nie zdawała sobie sprawy co zamierza jej ukochany. W jednej chwili, Sebastian położył ją na świeżej pościeli o bordowym kolorze. Czarnowłosy zaczął nad Kaylą wisieć opierając się o materac rękami.
Sebastian zaczął całować ją coraz namiętniej i gwałtowniej. Zaczął po chwili zdejmować z niej bluzkę. Dziewczyna zaczęła zdawać sobie sprawę co chłopak chce zrobić.
-Puszczaj mnie w tej chwili. Ja nie chce...-Kayla zaczęła się szarpać, lecz niestety na marne. Sebastian był od nie znacznie silniejszy.
-Przestań się już opierać. Wiem, że tego chcesz, a ja mogę ci to dać. Wystarczy mi jedno twoje słowo-powiedział po cichu chłopak, ściągając dziewczynie spodnie. Patrzył na jej wyrzeźbione, opalone ciało i czerwoną bieliznę która sprawiała u Sebastiana podniecenie. Kayla była cała czerwona na twarzy z zawstydzenia, lecz nie chciała być czarnowłosemu dłużna, więc zaczęła rozpinać jego koszulę. Sebastian miał bardzo wyrzeźbiony i umięśniony tors, który nie był tak opalony jak ciało Kayli.
Chłopak posadził dziewczynę na łóżku i odwrócił ją do siebie plecami. Kayla miała tatuaże, zaczynające się na plecach, a kończące się na nadgarstkach. Sebastian patrzył na jej plecy przez chwilę.
-Skąd masz te tatuaże?- zapytał czarnowłosy. Kayla odwróciła głowę w jego stronę z przygnębionym wyrazem twarzy.
-Nie mam pojęcia. Kaede mi mówiła, że mam je od swoich narodzin- odpowiedziała czerwonowłosa, głaszcząc się po swoje tatuaże na prawym ramieniu. Po tej krótkiej rozmowie chłopka znów zaczął działać. Całował ją po karku i delikatnie zjeżdżał wargami w dół, aż dotarł do stanika. Kiedy zębami zaczął go rozpinać, Kayla czuła przyjemne mrowienie. Gdy stanik spadł, Sebastian położył na łóżku dziewczynę brzuchem do góry. W jego oczach wyglądała tak niewinne i delikatnie...taką Kaylę chciał zobaczyć przez całe życie.
Sebastian zaczął całować ją po szyi, po obojczykach i wokół piersi. Dziewczyna zaczęła wzdychać kiedy, czarnowłosy zaczął schodzić niżej. Kayla zauważyła, że Sebastian przesadza, kiedy zaczął zdejmować spodnie.
-Nie!...rozmyśliłam się...yyy nie chce tego proszę, zostaw mnie- powiedziała Kayla przerażonym głosem. Zdawała sobie sprawę, że seks to poważna sprawa i bała się najgorszego...ciąży. Sebastian nie chciał słyszeć sprzeciwu. Bardzo pragnął dać swojej ukochanej coś czego nie zapomni do końca życia.
-Nie bój się, postaram się być delikatny-odpowiedział Sebastian uśmiechając się fałszywie. Kayla wiedziała, że kłamie i tym bardziej tego nie chciała, mimo, że wypiła parę drinków w barze Arioka to i tak zachowywała zdrowy umysł. Prosiła chłopaka by tego nie robi, ponieważ boi się konsekwencji, ale za każdym razem kiedy go błagała, on jeszcze bardziej jej pragnął. Dziewczyna wiedziała, że nie odwoła tego co zaczęła. Postanowiła, że jakoś przezwycięży ból i da Sebastianowi to co chce....
....W pewnym momencie poczuła jak Sebastian w nią wszedł.
Czuła wielki ból, ale po paru chwilach czuła się swobodnie i przyjemnie. W jednej chwili stali się jednym ciałem i oboje nie chcieli, żeby to się skończyło. Poruszali się jednym tempem i oboje odczuwali tą samą przyjemność. Sebastian po chwili położył się na swojej ukochanej, łapiąc ją w talii.
Podniósł się razem z nią i usiedli (tylko, że ona na nim).
Sebastian by być bardziej kreatywny zaczął całować ją po całej szyi. Uczucie między nimi rosło coraz bardziej z każdym ruchem ich ciał. No ale niestety ten czas skończył się po godzinie czasu, kiedy obydwoje doszli.
Zaczęli wspólnie sapać ze zmęczenia. Nawet nie zauważyli kiedy wspólnie zasnęli, przykryci kołdrą i wtuleni do siebie.
-------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Następnego dnia Kayla obudziła się koło śpiącego jeszcze Sebastiana. Przypomniała sobie, że dziś ma walczyć z Seraphine w rundzie finałowej, więc szybko się ubrała, pocałowała Sebastiana w policzek i wyszła z pokoju. Kiedy szła zauważyła Meredith, która szła w kierunku pokoju Daimona. Na widok czerwonowłosej koleżanki pomachała jej na dzień dobry.
-Witaj Kayluś, jaki ci minął wieczór?...A co ty masz taką dziwną minę?- zapytała Meredith patrząc ze zmartwieniem na przyjaciółkę.
-Wiesz coś mnie tyłek bardzo boli-Powiedziała Kayla po czym poszła w stronę swojego pokoju trzymając się za swoje cztery litery.
poniedziałek, 30 marca 2015
Rozdział: 17
Dni turnieju przemijały bardzo szybko. Kayla widziała wszystkie walki Sefaphine i zauważyła u niej wielką poprawę. Tak samo było na odwrót. Dziewczyny regularnie ćwiczyły do rundy finałowej, który zakończy cały turniej, ale nie miały dużo czasu. Meredith też nie miała łatwo po tym o czym się dowiedziała o sobie. Kaede cały czas bierze ją na treningi nad jeziorem Agrat.
Co prawda potrafi już unieść wodę, tworząc z niej barierę, potrafi również zamienić wodę w lodowe sople, ale to nie wystarczy. Sebastian z zainteresowaniem patrzył jak Kayla trenuje z manekinami treningowymi.
Koordynacja i styl, jaki występuje w jej atakach nie ma sobie równych. To wygląda jakby dziewczyna drażniła się z przeciwnikiem. Dla chłopaka ten widok był jak kojący balsam. Miał mieć dzisiaj spotkanie z innymi sędziami w sprawie rundy finałowej, ale małe spóźnienie nikomu nie zaszkodzi. Otrząsnął się wtedy kiedy zauważył, że Kayla wychodzi z sali.
Chłopaka ogarnęło przerażenie, ponieważ nie wiedział gdzie się schować, więc zaczął improwizować i wskoczył na sufit. Kiedy dziewczyna wyszła z pokoju i zamknęła za sobą drzwi chciała ruszyć na zachodnie skrzydło budynku, ale nagle coś ją zatrzymało. Zaczęła poruszać nosem jak królik.
-Myślałeś, że cię nie wyczuje? Heh...śmieszny jesteś-powiedziała Kayla, kierując wzrok na sufit, gdzie wisiał czarnowłosy.
Zapomniał o tym, że jego dziewczyna posiada bardzo czuły węch i potrafi wyczuć każdego.-Czemu mnie podglądałeś?
-Ummm...jakby ci to wytłumaczyć...Jestem z tobą w związku, chyba mogę cię teraz legalnie podglądać!-wykrztusił z siebie Sebastian zeskakując z sufitu. W głowie dziewczyny zapaliła się lampka.
-Teraz?...Legalnie?...-zapytała dziewczyna. Chłopak przed chwilą zdał sobie sprawę, że właśnie się wydał.-Spokojnie...nie gniewam się na ciebie.
-Naprawdę? Uff...nawet nie wiesz jak mi ulżyło-odparł Sebastian trzymając się za klatkę piersiową przy okolicy serca. Kayla nagle odwróciła wzrok prosto na chłopaka. Popatrzyła na niego przez chwilę otępiałym wzrokiem, po czym poszła w swoją stronę.
Nagle w Sebastianie uruchomiła się jakaś reakcja przez którą, chłopak złapał ją za rękę i przyparł do ściany odcinając jej drogę ucieczki przez ręce.
-Zauważyłem, że od czasu kiedy się pogodziliśmy, jesteś dla mnie bardziej oschła, dlaczego?-zapytał zaniepokojony chłopak.
Czerwonowłosa zaśmiała się bezgłośnie pod nosem.
-Heh, ponieważ nie wierzę ci jeszcze w zupełności, po tym ostatnim wybryku-powiedziała dziewczyna patrząc na niego ozięble. Teraz Sebastian wiedział o co chodzi Kayli...była po prostu zazdrosna, że nie zrobił "tego" jeszcze z nią.
-Zaraz zupełnie mi zaufasz...-po tym słowach Sebastian skradł pocałunek z ust Kayli. Jej usta miały smak różanej pomadki "bebe". Dziewczyna na początku stawiała opór uderzając pięściami w jego klatkę piersiową. Już miała oddać ostateczne uderzenie, kiedy Sebastian złapał ją za nadgarstek i jej dłoń położył na swoim karku. Po chwili dziewczyna przyłożyła drugą dłoń, i zaczęła czochrać jego czarne włosy. Sebastian wiedział, że Kayla już nie będzie uciekać więc objął ją w pasie, głaskając jej biodra.
Tą miłą chwile przerwał jeden z ochrony. Był zszokowany widząc jak sędzia całuje się z uczestniczką turnieju.
-Panie Sebastianie...reszta sędziów się o pana niepokoi. Wysłali mnie, żebym pana poszukał-powiedział ochroniarz. Kayla od razu się ogarnęła i odeszła stamtąd jak najszybciej. Sebastian był załamany i wściekły, ponieważ stracił idealną okazję na "konsumpcje", ale oczywiście ktoś musiał mu przeszkodzić.
-Co! Mam prawo do prywatności z ukochaną osobą tak czy nie?!-powiedział pełen złości chłopak. Ochroniarz wystraszył się tak mocno, że stracił mowę na pewien czas. Jedyne co zrobił to pokazał ręką, że Sebastian ma pójść przodem.
---------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Kayla bardzo szybko wróciła do swojego pokoju, zamykając z hukiem drzwi. Była zawstydzona, że ktoś przyłapał ją i Sebastiana na obściskiwaniu się na korytarzu, ale wiedziała też, że może się to roznieść po całej szkole...w sumie...dziewczynie pojawił się na twarzy szeroki uśmiech, ponieważ wyobrażała sobie jak się zachowa Seraphine kiedy się o tym dowie.
W końcu dziewczyna otrząsnęła się ze swoich marzeń i odzyskała rozsądne myślenie. Położyła na stoliku przy drzwiach swój bidon z wodą i ręcznik, który zabrała ze sobą na trening i położyła się na swoim łóżku. Ten krótki, a w sumie przyjemny czas z Sebastianem sprawił, że dziewczyna szybciej zasnęła.
Co prawda potrafi już unieść wodę, tworząc z niej barierę, potrafi również zamienić wodę w lodowe sople, ale to nie wystarczy. Sebastian z zainteresowaniem patrzył jak Kayla trenuje z manekinami treningowymi.
Koordynacja i styl, jaki występuje w jej atakach nie ma sobie równych. To wygląda jakby dziewczyna drażniła się z przeciwnikiem. Dla chłopaka ten widok był jak kojący balsam. Miał mieć dzisiaj spotkanie z innymi sędziami w sprawie rundy finałowej, ale małe spóźnienie nikomu nie zaszkodzi. Otrząsnął się wtedy kiedy zauważył, że Kayla wychodzi z sali.
Chłopaka ogarnęło przerażenie, ponieważ nie wiedział gdzie się schować, więc zaczął improwizować i wskoczył na sufit. Kiedy dziewczyna wyszła z pokoju i zamknęła za sobą drzwi chciała ruszyć na zachodnie skrzydło budynku, ale nagle coś ją zatrzymało. Zaczęła poruszać nosem jak królik.
-Myślałeś, że cię nie wyczuje? Heh...śmieszny jesteś-powiedziała Kayla, kierując wzrok na sufit, gdzie wisiał czarnowłosy.
Zapomniał o tym, że jego dziewczyna posiada bardzo czuły węch i potrafi wyczuć każdego.-Czemu mnie podglądałeś?
-Ummm...jakby ci to wytłumaczyć...Jestem z tobą w związku, chyba mogę cię teraz legalnie podglądać!-wykrztusił z siebie Sebastian zeskakując z sufitu. W głowie dziewczyny zapaliła się lampka.
-Teraz?...Legalnie?...-zapytała dziewczyna. Chłopak przed chwilą zdał sobie sprawę, że właśnie się wydał.-Spokojnie...nie gniewam się na ciebie.
-Naprawdę? Uff...nawet nie wiesz jak mi ulżyło-odparł Sebastian trzymając się za klatkę piersiową przy okolicy serca. Kayla nagle odwróciła wzrok prosto na chłopaka. Popatrzyła na niego przez chwilę otępiałym wzrokiem, po czym poszła w swoją stronę.
Nagle w Sebastianie uruchomiła się jakaś reakcja przez którą, chłopak złapał ją za rękę i przyparł do ściany odcinając jej drogę ucieczki przez ręce.
-Zauważyłem, że od czasu kiedy się pogodziliśmy, jesteś dla mnie bardziej oschła, dlaczego?-zapytał zaniepokojony chłopak.
Czerwonowłosa zaśmiała się bezgłośnie pod nosem.
-Heh, ponieważ nie wierzę ci jeszcze w zupełności, po tym ostatnim wybryku-powiedziała dziewczyna patrząc na niego ozięble. Teraz Sebastian wiedział o co chodzi Kayli...była po prostu zazdrosna, że nie zrobił "tego" jeszcze z nią.
-Zaraz zupełnie mi zaufasz...-po tym słowach Sebastian skradł pocałunek z ust Kayli. Jej usta miały smak różanej pomadki "bebe". Dziewczyna na początku stawiała opór uderzając pięściami w jego klatkę piersiową. Już miała oddać ostateczne uderzenie, kiedy Sebastian złapał ją za nadgarstek i jej dłoń położył na swoim karku. Po chwili dziewczyna przyłożyła drugą dłoń, i zaczęła czochrać jego czarne włosy. Sebastian wiedział, że Kayla już nie będzie uciekać więc objął ją w pasie, głaskając jej biodra.
Tą miłą chwile przerwał jeden z ochrony. Był zszokowany widząc jak sędzia całuje się z uczestniczką turnieju.
-Panie Sebastianie...reszta sędziów się o pana niepokoi. Wysłali mnie, żebym pana poszukał-powiedział ochroniarz. Kayla od razu się ogarnęła i odeszła stamtąd jak najszybciej. Sebastian był załamany i wściekły, ponieważ stracił idealną okazję na "konsumpcje", ale oczywiście ktoś musiał mu przeszkodzić.
-Co! Mam prawo do prywatności z ukochaną osobą tak czy nie?!-powiedział pełen złości chłopak. Ochroniarz wystraszył się tak mocno, że stracił mowę na pewien czas. Jedyne co zrobił to pokazał ręką, że Sebastian ma pójść przodem.
Kayla bardzo szybko wróciła do swojego pokoju, zamykając z hukiem drzwi. Była zawstydzona, że ktoś przyłapał ją i Sebastiana na obściskiwaniu się na korytarzu, ale wiedziała też, że może się to roznieść po całej szkole...w sumie...dziewczynie pojawił się na twarzy szeroki uśmiech, ponieważ wyobrażała sobie jak się zachowa Seraphine kiedy się o tym dowie.
W końcu dziewczyna otrząsnęła się ze swoich marzeń i odzyskała rozsądne myślenie. Położyła na stoliku przy drzwiach swój bidon z wodą i ręcznik, który zabrała ze sobą na trening i położyła się na swoim łóżku. Ten krótki, a w sumie przyjemny czas z Sebastianem sprawił, że dziewczyna szybciej zasnęła.
piątek, 27 marca 2015
Rozdział: 16 SPECJALNY
W posiadłości Penhallow od rana panował całkowity szum. Każdy był zajęty czymś innym np.: Meredith myła naczynia po śniadaniu, Daimon wycierał kurze, Nael pielęgnował kwiaty w ogrodzie, Sebastian trzepał dywany a Kayla czyściła żyrandole w posiadłości. W tym czasie odpoczywała dwójka śmiertelnych dzieci. Właściciel wszystkich rodzinnych firm oraz następca tronu Francis Penhallow czytał dzisiejszą gazetę, natomiast jego siostra Lissiana Penhallow nie miała nic do roboty. Siedziała w fotelu patrząc na kwiaty w wazonie, które stały na stoliku do kawy przy kominku. Wzdychała z nudów parę razy, aż Francis zareagował.
-Lissiu proszę, znajdź sobie jakieś zajęcie. Nie chce cię wypraszać z salonu, ale chciałbym poczytać gazetę-powiedział chłopak, patrząc na swoją siostrę ponuro.
-Ale co mogłabym porobić w tak dużym domu? Nie ma nic do roboty od śmierci naszych rodziców. Ten dom jest dla mnie zbyt pusty- odpowiedziała dziewczynka ze łzami w oczach. Już miała zacząć porządnie płakać, kiedy brat podszedł do niej i położył swoje dłonie na jej ramionach.
-Może zapytasz się Kayli co mogłabyś porobić? Może ona wymyśli ci jakieś interesujące zajęcie- powiedział chłopak próbując się uśmiechnąć, ale coś mu nie wychodziło. Panience od razu na twarzy zawitał uśmiech. Wybiegła z pokoju uśmiechnięta, szukając swojego kamerdynera, a w tym samym czasie Francis usiadł z powrotem na fotelu, biorąc do ręki gazetę po czym ciężko westchnął.
Korytarze były ogromne, więc żeby znaleźć kogoś w tym domu trzeba było się bardzo postarać. Dziewczynka biegła tak przez parę sekund, po czym usiadła na podłodze opierając się o ścianę łapiąc powietrze do płuc. Ze względu na słabą kondycje ruchową, dziewczynka nie mogła długo biegać. Nagle z drzwi obok wyszła Kayla. Panienka od razu ucieszyła się na jej widok. Szybko wstała z podłogi, wytrzepała z brudu sukienkę i podeszła do dziewczyny chcąc ją o coś zapytać.
-Umm, Kayla czy mogłabyś mi pomóc w upieczeniu jakiegoś ciasta?- zapytała Lissiana z uśmiechem na ustach. Czerwonowłosa była troszeczkę zdziwiona przez to pytanie. Jeszcze nigdy nie widziała, żeby jej pani coś piekła lub gotowała w tym domu. Po krótkiej chwili zdziwienie minęło.
-Oczywiście panienko, za chwilę, tylko muszę jeszcze pranie powiesić. Zajmie mi to 10 minut i zaraz do pani przyjdę dobrze?-odpowiedziała ze sztucznym uśmiechem dziewczyna po czym poszła w stronę głównego korytarza ponieważ pralnia znajdowała się po drugiej stronie posiadłości. Lissianie od razu humor się poprawił. Była bardzo szczęśliwa, że może zrobić coś razem ze swoim demonem. Dziewczynka chciała pobiec do kuchni kiedy poczuła, że po czymś depcze. Podniosła swoją maleńką stopę, a pod nią był notes Kayli, który musiał jej przez przypadek wypaść. Lissiana podniosła go i od razu zaczęła go przeglądać. Na ostatniej stronie był kalendarz z zaznaczonymi wydarzeniami. Dziewczynka od razu przerzuciła na teraźniejszy miesiąc czyli marzec. W nim też był pozaznaczane jakieś wydarzenia, ale jedno przykuło uwagę dziewczyny. Data 27.03.- moje urodziny....Dziewczyna nie dowierzała w to co widziała. Nie wiedziała, że demony też obchodzą swoje urodziny,a Kayla ma je właśnie dziś. Chciała oddać notes czerwonowłosej, kiedy nagle doznała olśnienia. Lissiana postanowiła przygotować prezent dla Kayli i upiec jej sama tort. Dziewczynka pełna ekscytacji pobiegła do swojego pokoju by pomyśleć co mogłaby podarować swojemu kamerdynerowi. Rozmyślanie trwało długo ( bardzo długo...), aż w końcu panienka wpadła na pomysł by zrobić coś własnoręcznie. Byłby to cudowny podarek od serca...Dziewczynka podbiegła do swojej szafki z kartkami, kredkami, farbkami itp. Chciała zrobić laurkę dla Kayli która będzie najpiękniejsza na świecie. Lissiana była bardzo skupiona nad detalami, kontrastem i barwami rysunku. Kiedy skończyła to wzięła go do ręki i nie spodobał jej się za bardzo, dlatego odłożyła go na później.
Panienka wyszła z pokoju udając się w stronę kuchni. Rozmyślała nad tortem jaki zrobi dla Kayli. Czekoladowy, truskawkowy waniliowy...padały nazwy najróżniejszych smaków. Nie zwracała uwagi na swoje umiejętności kulinarne tylko od razu wzięła się do pieczenia. Pamiętała, że w szafce nad zlewem były trzymane różne książki kucharskie, więc wzięła pierwszą lepszą. Kiedy znalazła przepis na tort, wyciągnęła wszystkie potrzebne składniki i zaczęła robić ciasto. Ugniatanie było dla niej potwornie męczące, ale dla Kayli była w stanie zrobić wszystko. Kiedy ciasto było gotowe wzięła się za nadzienie do tortu. Dodała dwa składniki: czekoladę i truskawki, ponieważ nie mogła się zdecydować, który smak będzie lepszy. Wyciągnęła blachę po czym wrzuciła tam połowę ciasta, potem połowę masy do tortu, i znowu dała połowę ciasta, polewając to na koniec resztą płynnego nadzienia. Wyglądał tak smakowicie. Lissiana była z siebie bardzo dumna, że własnymi rękoma zrobiła tak piękny tort (mimo to, żę ubrudziła sobie sukienkę bo zapomniała założyć fartuszek). Wsadziła tort do piekarnika, który miał się piec 45 minut. Dla dziewczynki to była wieczność, więc usiadła na kuchennym taborecie i wzięła książkę kucharską by popatrzeć na resztę przepisów. Z upływem czasu, Lissiana poczuła senność od oglądania obrazków. Nie wiedziała kiedy usnęła....w pewnym momencie obudził ją dym wydobywający się z pieca. Panienka była wystraszona, więc szybko wyciągnęła ciasto z piekarnika po czym go wyłączyła. Ciasto było zwęglone, co sprawiło, że Lissianie zrobiło się przykro. Dziewczynka zaczęła głośno płakać. Płacz usłyszeli wszyscy w posiadłości przez cienkie ściany i otwarte okno w kuchni. W jednej chwili obsługa wraz z następcą tronu weszli do kuchni.
-Co tu się stało Lissiano?-zapytał Francis, gniewnie patrząc na siostrę. Dziewczynka cała zapłakana podniosła głowę.
-Bo chciałam zrobić coś sama, więc postanowiłam, że upiekę tort, a ja głupia zasnęłam przez przypadek i ciasto się spaliło- odpowiedziała Lissiana co chwila łapiąc oddech przez płacz. Kayla w jednej chwili wpadła do kuchni ostatnia, ponieważ myła okna na drugi końcu posiadłości. Kiedy dowiedziała się stało, przeraziła się.
-Dlaczego panienka chciała upiec akurat tort?-zapytała Kayla patrząc na spalone ciasto. Lissiana wyciągnęła z kieszeni chusteczkę i wytarła twarz z łez.
-Ponieważ, przez przypadek zgubiłaś notes i zauważyłam w kalendarzu, że masz dzisiaj urodziny- odpowiedziała dziewczynka, oddając notes dziewczynie. Kiedy notes znalazł się z powrotem u Kayli w kieszeni, Lissiana przypomniała sobie o jeszcze jednej rzeczy, po czym wybiegła z kuchni. Reszta również wyszła żeby pokój mógł się przewietrzyć. Po chwili zasapana następczyni tronu przyniosła laurkę, którą wcześniej zrobiła na wszelki wypadek.
-Wiem, że nie jest idealna, ale nie umiem ładnie rysować...chciałam ci zrobić po prostu prezent od serca ale nic mi dzisiaj nie wychodzi- odpowiedziała Lissiana ze łzami w oczach. Kayla wzięła kartkę i popatrzyła na nią. Widziała na niej siebie i Lissianę, która się do niej przytula, a pod spodem była napisane "Wszystkiego najlepszego". Kaylę zamurował taki piękny gest. Nigdy nie dostała takiej ręcznie zrobionej laurki. Dziewczyna popatrzyła na swoją panienkę.
-...Dziękuje...-powiedziała Kayla wesołym tonem po czym pocałowała Lissianę w czoło. Dziewczynka przetarła swoje oczy uśmiechając się. Sebastian był w szoku...nigdy nie spodziewałby się u swojej dziewczyny takiego miłego zachowania do śmiertelnika.
Kiedy służba skończyła na dziś swoją pracę, przygotowali Kayli małe przyjęcie. Wszyscy dobrze się bawili do samego rana. Myślę, że to były najlepsze urodziny jakie Kayla mogłaby mieć...
WSZYSTKIEGO NAJLEPSZEGO KAYLA! ^^
-Lissiu proszę, znajdź sobie jakieś zajęcie. Nie chce cię wypraszać z salonu, ale chciałbym poczytać gazetę-powiedział chłopak, patrząc na swoją siostrę ponuro.
-Ale co mogłabym porobić w tak dużym domu? Nie ma nic do roboty od śmierci naszych rodziców. Ten dom jest dla mnie zbyt pusty- odpowiedziała dziewczynka ze łzami w oczach. Już miała zacząć porządnie płakać, kiedy brat podszedł do niej i położył swoje dłonie na jej ramionach.
-Może zapytasz się Kayli co mogłabyś porobić? Może ona wymyśli ci jakieś interesujące zajęcie- powiedział chłopak próbując się uśmiechnąć, ale coś mu nie wychodziło. Panience od razu na twarzy zawitał uśmiech. Wybiegła z pokoju uśmiechnięta, szukając swojego kamerdynera, a w tym samym czasie Francis usiadł z powrotem na fotelu, biorąc do ręki gazetę po czym ciężko westchnął.
Korytarze były ogromne, więc żeby znaleźć kogoś w tym domu trzeba było się bardzo postarać. Dziewczynka biegła tak przez parę sekund, po czym usiadła na podłodze opierając się o ścianę łapiąc powietrze do płuc. Ze względu na słabą kondycje ruchową, dziewczynka nie mogła długo biegać. Nagle z drzwi obok wyszła Kayla. Panienka od razu ucieszyła się na jej widok. Szybko wstała z podłogi, wytrzepała z brudu sukienkę i podeszła do dziewczyny chcąc ją o coś zapytać.
-Umm, Kayla czy mogłabyś mi pomóc w upieczeniu jakiegoś ciasta?- zapytała Lissiana z uśmiechem na ustach. Czerwonowłosa była troszeczkę zdziwiona przez to pytanie. Jeszcze nigdy nie widziała, żeby jej pani coś piekła lub gotowała w tym domu. Po krótkiej chwili zdziwienie minęło.
-Oczywiście panienko, za chwilę, tylko muszę jeszcze pranie powiesić. Zajmie mi to 10 minut i zaraz do pani przyjdę dobrze?-odpowiedziała ze sztucznym uśmiechem dziewczyna po czym poszła w stronę głównego korytarza ponieważ pralnia znajdowała się po drugiej stronie posiadłości. Lissianie od razu humor się poprawił. Była bardzo szczęśliwa, że może zrobić coś razem ze swoim demonem. Dziewczynka chciała pobiec do kuchni kiedy poczuła, że po czymś depcze. Podniosła swoją maleńką stopę, a pod nią był notes Kayli, który musiał jej przez przypadek wypaść. Lissiana podniosła go i od razu zaczęła go przeglądać. Na ostatniej stronie był kalendarz z zaznaczonymi wydarzeniami. Dziewczynka od razu przerzuciła na teraźniejszy miesiąc czyli marzec. W nim też był pozaznaczane jakieś wydarzenia, ale jedno przykuło uwagę dziewczyny. Data 27.03.- moje urodziny....Dziewczyna nie dowierzała w to co widziała. Nie wiedziała, że demony też obchodzą swoje urodziny,a Kayla ma je właśnie dziś. Chciała oddać notes czerwonowłosej, kiedy nagle doznała olśnienia. Lissiana postanowiła przygotować prezent dla Kayli i upiec jej sama tort. Dziewczynka pełna ekscytacji pobiegła do swojego pokoju by pomyśleć co mogłaby podarować swojemu kamerdynerowi. Rozmyślanie trwało długo ( bardzo długo...), aż w końcu panienka wpadła na pomysł by zrobić coś własnoręcznie. Byłby to cudowny podarek od serca...Dziewczynka podbiegła do swojej szafki z kartkami, kredkami, farbkami itp. Chciała zrobić laurkę dla Kayli która będzie najpiękniejsza na świecie. Lissiana była bardzo skupiona nad detalami, kontrastem i barwami rysunku. Kiedy skończyła to wzięła go do ręki i nie spodobał jej się za bardzo, dlatego odłożyła go na później.
Panienka wyszła z pokoju udając się w stronę kuchni. Rozmyślała nad tortem jaki zrobi dla Kayli. Czekoladowy, truskawkowy waniliowy...padały nazwy najróżniejszych smaków. Nie zwracała uwagi na swoje umiejętności kulinarne tylko od razu wzięła się do pieczenia. Pamiętała, że w szafce nad zlewem były trzymane różne książki kucharskie, więc wzięła pierwszą lepszą. Kiedy znalazła przepis na tort, wyciągnęła wszystkie potrzebne składniki i zaczęła robić ciasto. Ugniatanie było dla niej potwornie męczące, ale dla Kayli była w stanie zrobić wszystko. Kiedy ciasto było gotowe wzięła się za nadzienie do tortu. Dodała dwa składniki: czekoladę i truskawki, ponieważ nie mogła się zdecydować, który smak będzie lepszy. Wyciągnęła blachę po czym wrzuciła tam połowę ciasta, potem połowę masy do tortu, i znowu dała połowę ciasta, polewając to na koniec resztą płynnego nadzienia. Wyglądał tak smakowicie. Lissiana była z siebie bardzo dumna, że własnymi rękoma zrobiła tak piękny tort (mimo to, żę ubrudziła sobie sukienkę bo zapomniała założyć fartuszek). Wsadziła tort do piekarnika, który miał się piec 45 minut. Dla dziewczynki to była wieczność, więc usiadła na kuchennym taborecie i wzięła książkę kucharską by popatrzeć na resztę przepisów. Z upływem czasu, Lissiana poczuła senność od oglądania obrazków. Nie wiedziała kiedy usnęła....w pewnym momencie obudził ją dym wydobywający się z pieca. Panienka była wystraszona, więc szybko wyciągnęła ciasto z piekarnika po czym go wyłączyła. Ciasto było zwęglone, co sprawiło, że Lissianie zrobiło się przykro. Dziewczynka zaczęła głośno płakać. Płacz usłyszeli wszyscy w posiadłości przez cienkie ściany i otwarte okno w kuchni. W jednej chwili obsługa wraz z następcą tronu weszli do kuchni.
-Co tu się stało Lissiano?-zapytał Francis, gniewnie patrząc na siostrę. Dziewczynka cała zapłakana podniosła głowę.
-Bo chciałam zrobić coś sama, więc postanowiłam, że upiekę tort, a ja głupia zasnęłam przez przypadek i ciasto się spaliło- odpowiedziała Lissiana co chwila łapiąc oddech przez płacz. Kayla w jednej chwili wpadła do kuchni ostatnia, ponieważ myła okna na drugi końcu posiadłości. Kiedy dowiedziała się stało, przeraziła się.
-Dlaczego panienka chciała upiec akurat tort?-zapytała Kayla patrząc na spalone ciasto. Lissiana wyciągnęła z kieszeni chusteczkę i wytarła twarz z łez.
-Ponieważ, przez przypadek zgubiłaś notes i zauważyłam w kalendarzu, że masz dzisiaj urodziny- odpowiedziała dziewczynka, oddając notes dziewczynie. Kiedy notes znalazł się z powrotem u Kayli w kieszeni, Lissiana przypomniała sobie o jeszcze jednej rzeczy, po czym wybiegła z kuchni. Reszta również wyszła żeby pokój mógł się przewietrzyć. Po chwili zasapana następczyni tronu przyniosła laurkę, którą wcześniej zrobiła na wszelki wypadek.
-Wiem, że nie jest idealna, ale nie umiem ładnie rysować...chciałam ci zrobić po prostu prezent od serca ale nic mi dzisiaj nie wychodzi- odpowiedziała Lissiana ze łzami w oczach. Kayla wzięła kartkę i popatrzyła na nią. Widziała na niej siebie i Lissianę, która się do niej przytula, a pod spodem była napisane "Wszystkiego najlepszego". Kaylę zamurował taki piękny gest. Nigdy nie dostała takiej ręcznie zrobionej laurki. Dziewczyna popatrzyła na swoją panienkę.
-...Dziękuje...-powiedziała Kayla wesołym tonem po czym pocałowała Lissianę w czoło. Dziewczynka przetarła swoje oczy uśmiechając się. Sebastian był w szoku...nigdy nie spodziewałby się u swojej dziewczyny takiego miłego zachowania do śmiertelnika.
Kiedy służba skończyła na dziś swoją pracę, przygotowali Kayli małe przyjęcie. Wszyscy dobrze się bawili do samego rana. Myślę, że to były najlepsze urodziny jakie Kayla mogłaby mieć...
WSZYSTKIEGO NAJLEPSZEGO KAYLA! ^^
czwartek, 26 marca 2015
Rozdział: 15
Kayla obudziła się z mgłą na oczach. Nie chciało jej się wstawać bo była zmęczona, ponieważ ćwiczyła całą noc do walki z Seraphine. Noc była dla niej ciężka, ale zauważyła u ciebie wielkie efekty (i bardziej wyrzeźbiony brzuch). Poduszka i kołdra namawiały ją do pozostania w łóżku, ale niestety musiała wstać ze względu na porę śniadaniową, która kończy się za półtorej godziny. Wstała bardzo wolno, ponieważ po treningu miała wielkie zakwasy. Wolnym krokiem podeszła do swojej szafy i wyciągnęła swoje normalne ubrania, których nie nosi w świecie ludzi.
Biorąc pod ręke czarną bokserkę, ulubioną czarną skórzaną kurtkę, legginsy, bieliznę oraz bordowe conversy poszła w stronę swojej łazienki, żeby się przebrać i umalować. Po 30 minutach czuła się już świetnie i pełna energii. Kiedy ogarnęła swój pokój, wyszła zamykając drzwi na kluczyk i schowała go do kieszeni w kurtce po czym, udała się do stołówki.
Kiedy weszła do pokoju, zauważyła, że nikogo nie ma. Ucieszyła się z tego powodu, ponieważ mogła na spokojnie zjeść śniadanie. Kayla podeszła do stolika i wzięła "menu". Chciała wybrać wołowinę na śniadanie ze względu na to, że czerwonowłosa jest demonem zwierzęco-podobnym. Jej symbolem jest wilk, a wilki odżywiają się najczęściej mięsem, ale niestety na śniadanie mogła wybrać tylko kanapki z szynką albo smażonym boczkiem.
Do tego również zamówiła kawę, aby całkowicie "wytrzeźwieć", ponieważ dziewczyna dalej ziewała. Minęło 10 minut od skończenia śniadania, ale Kayla chciała jeszcze posiedzieć na stołówce i w spokoju wypić kawę. Nagle do stołówki wbiegł zasapany Nael.
-O Kayla, wreszcie cie znalazłem- powiedział całkiem zdyszany chłopak. Czerwonowłosa była zaskoczona widokiem kolegi.
-Co się stało?-zapytała Kayla z poważną miną, ponieważ zauważyła, że Nael nie chciał z nią pogadać tylko oznajmić coś ważnego. W końcu chłopak złapał oddech.
-Coś jest nie tak z Meredith. Jest u twojej babci i nie jest w najlepszym stanie- wydusił z siebie blondyn. Dziewczyna od razu zerwała się z krzesła i pobiegła w stronę wyjścia, łapiąc za rękę Naela. Po krótkiej chwili, byli już pod gabinetem pielęgniarki, gdzie pracowała babcia Kaede.
Z hukiem Kayla otworzyła drzwi... W sali byli również Sebastian i Daimon, który trzymał Meredith za rękę podczas gdy Kaede badała dziewczynę.
-Jak to się stało moje dziecko, że trafiłaś do mnie taka osłabiona i na dodatek mokra?-zapytała Kaede. Czarnowłosa, zmęczonym wzrokiem popatrzyła na szamankę.
- Nie wiem jak to się stało, ale nagle zakręciło mi się w głowie po czym się przewróciłam i zaczełam się sowicie pocić, a potem zaczęłam pluć zwyczajną wodą-odpowiedziała Meredith słabym i cichym głosem. Szamanka zastanawiała się co mogło spowodować takie schorzenia.
Nigdy nikt nie przychodził do niej z taką chorobą...Po chwili zastanowienia, staruszka postanowiła zrobić dokładne prześwietlenie organizmu dziewczyny.
Dzięki swoim umiejętnościom mogła to zrobić bez żadnych urządzeń...wystarczyły jej tylko dłonie. Kaede potarła swoje dłonie o siebie po czym przyłożyła ręce 3 cm od czoła Meredith i wolno przejeżdżała w dół aż do stóp.
Po chwili szamanka zauważyła w organiźmie, świecącą się na niebiesko małą kulkę. I wtedy wszystko stało się jasne. Kaede znała dobrze te światło.
Wyciągnęła z szafki leki przeciwbólowe i dała do połknięcia czarnowłosej, które po chwili dały chciany efekt. Dziewczyna od razu wstała z łóżka z uśmiechniętym wyrazem twarzy. Wszyscy odetchnęli z ulgą kiedy zauważyli, że nic nie jest ich przyjaciółce.
-Meredith kochanie, mogłybyśmy chwile porozmawiać na osobności?-zapytała staruszka. Czarnowłosa pokiwała głową po czym poprosiła przyjaciół o wyjście z pokoju.
-Ech, posłuchaj...wiem, co było przyczyną tych dziwnych schorzeń. Ty masz w sobie specjalny relikt zwany "Okiem Posejdona". Jest to mała kuleczka, którą ktoś musiał dać ci do zjedzenia kiedy byłaś mała...Nie musisz się bać moja droga...-powiedziała Kaede po tym jak zauważyła że Meredith była wystraszona.-Ten relikt, który w tobie tkwi daje ci możliwość kontrolowania wody, pozwoli ci porozumieć się ze wszystkimi morskimi zwierzętami oraz używania wody w celu bojowym. Te plucie wodą oznacza, że twoje umiejętności zaczynają się aktywować. I jeszcze jedno...zapamiętaj to sobie...woda to nie jest anielski żywioł. Nie musisz się tego wstydzić. Wszystkie żywioły są neutralne czyli są wspólne. I nie bój się pomogę ci opanować te moce, żebyś umiała ich użyć,dobrze?- zapytała na koniec staruszka uśmiechając się do dziewczyny.
Meredith była w szoku po tym co usłyszała. Wyszła z gabinetu blada jak ściana co po chwili zauważyli wszyscy, którzy stali pod drzwiami i wszystko słyszeli.
-No to co teraz zrobisz?-zapytała Kayla ze zdziwioną miną. Meredith stała w osłupieniu ale po chwili dotarły do niej słowa koleżanki.
-Yyy, nie wiem jakoś to będzie-powiedziała czarnowłosa odchodząc w stronę swojego pokoju. Daimon współczuł swojej dziewczynie. Ta wiadomość to było dla niej za dużo, ale chłopak w głębi serca czuł, że Mer da radę w opanowaniu swojego żywiołu tylko nie wiedział kiedy to nastąpi...
środa, 18 marca 2015
Info
Z związku z tym że nie wiadomo czemu usunięto rozdział 13 jesteśmy zmuszeni zmienic numerację rozdziału 14 (teraz 13) i rozdziału 15 (teraz 14). Bardzo przepraszamy, ja czyli Kayla będę starać się przywrócić ten usunięty rozdział. Za utrudnienie szczerze przepraszamy
Kayla Raven & Mel
Subskrybuj:
Posty (Atom)
.jpg)




.jpg)